Leżał pod drzewem. Miał zamknięte oczy. Okazało się, że to leśnik
Nadleśnictwo Lubin opublikowało w mediach społecznościowych zdjęcie, które szybko przyciągnęło uwagę internautów. Widać na nim leśnika… leżącego pod drzewem. Nietypowa scena wzbudziła ciekawość, dlatego autor wpisu od razu wyjaśnił, co tak naprawdę działo się w lesie.
Jak się okazuje, sytuacja ma związek z corocznymi pracami prowadzonymi w lesie. "Co roku mniej więcej o tej samej porze sporządzamy szacunki brakarskie. Jedni wyruszają w las jak jest zimno, inni czekają na pierwsze promienie słońca, a ja jak jest ciepło i grzeje" – napisał leśnik, dodając z humorem, że to także dobry moment na "przyswajanie witaminy D".
Czym są szacunki brakarskie?
Za żartobliwym opisem kryje się jednak bardzo ważna część pracy leśników. Szacunki brakarskie to proces, który pozwala zaplanować gospodarkę leśną na danym terenie. Na ich podstawie określa się, gdzie będą prowadzone trzebieże i zręby.
Wszystko odbywa się zgodnie z tzw. Planem Urządzania Lasu – dokumentem, który szczegółowo reguluje, jakie działania mogą być prowadzone w konkretnych miejscach. Jak podkreślają leśnicy, nie ma mowy o przypadkowej wycince – każda decyzja musi być zgodna z wcześniej ustalonym planem.
Każde drzewo pod lupą
Po wytypowaniu obszarów przeznaczonych do prac, leśnicy udają się w teren, by dokładnie ocenić każde drzewo. To właśnie wtedy wykonywane są szczegółowe pomiary.
Sprawdza się m.in. średnicę pnia (tzw. pierśnicę), wysokość drzewa oraz jego potencjalne przeznaczenie. Określany jest tzw. sortyment, czyli to, do czego dane drewno może zostać wykorzystane – od desek i elementów konstrukcyjnych, przez papier, aż po opał czy materiał rzeźbiarski.
Praca zespołowa i leśna "matematyka"
Szacunki brakarskie to praca zespołowa. Jedna osoba zajmuje się pomiarami i oznaczaniem drzew, druga skrupulatnie zapisuje wyniki w specjalnym raptularzu. Dane zapisywane są w formie charakterystycznych oznaczeń – kropek i kresek przypisanych do konkretnych średnic. Gdy liczba drzew o tej samej średnicy osiągnie określony poziom, tworzy się tzw. "koperta". To element leśnej ewidencji, który pozwala uporządkować zebrane informacje.
Doświadczenie też ma znaczenie
Jak przyznają leśnicy, podział obowiązków bywa kwestią umowną. W opisywanym przypadku bardziej doświadczony pracownik zajmuje się notowaniem wyników, podczas gdy młodsi wykonują pomiary w terenie.
"Prawdą jest to, że mam większe doświadczenie w sortymentacji surowca, ale wiek i siwy włos wskazują, że ruch u mnie nie jest wskazany" – napisano z przymrużeniem oka. Zdjęcie leśnika odpoczywającego pod drzewem to więc nie lenistwo, a element codziennej pracy w terenie.