Lidl i Biedronka wprowadzają testy na COVID-19. Co na to ekspertka?

Biedronka i Lidl będą sprzedawać testy wykrywające przeciwciała COVID-19. Do tego pomysłu w rozmowie z money.pl odniosła się Matylda Kłudkowska, diagnosta laboratoryjny. Czy warto przebadać się testem z Biedronki lub Lidla?

Test na COVID-19Test na COVID-19
Źródło zdjęć: © Pixabay

Kłudkowska zaznacza, że testy, które będzie można kupić w Biedronce czy Lidlu, to zupełnie nowa rzecz. Wyjaśnia, że są to testy serologiczne i nie służą do diagnozowania ostrych, czyli świeżych infekcji.

Warto mieć na uwadze, że produkcja przeciwciał rozpoczyna się od tygodnia do trzech po zakażeniu. W związku z tym test zakupiony w dyskoncie pozwoli zdiagnozować, czy już przechorowaliśmy COVID-19, a nie czy aktualnie jesteśmy zakażeni.

Jeśli przez ostatnie 3 dni czujemy się źle, mamy objawy typowe dla koronawirusa i zrobimy test kupiony w dyskoncie, to wynik będzie ujemny, bo organizm nie zdążył jeszcze wytworzyć przeciwciał - mówi money.pl Matylda Kłudkowska, wiceprezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych.

Testy na COVID-19. Potrzebna kampania informacyjna

Kłudkowska nie ma wątpliwości. Uważa, że przed wprowadzeniem testów na COVID-19 właściciele Biedronki i Lidla powinni przeprowadzić odpowiednią kampanię informacyjną.

Wyobrażam sobie, co będzie się działo w poniedziałek przed sklepami. Zapewne ustawią się kolejki, a nie wszyscy będą mieć świadomość, czemu te testy naprawdę służą - stwierdza.

Testy w Biedronce i Lidlu będą dostępne za około 50 złotych. Wcześniej mogli je zakupić m.in. nasi zachodni sąsiedzi.

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie