Metalowy łańcuch wrośnięty w ciało. Tak potraktowali Reksia
Policjanci z woj. warmińsko-mazurskiego zatrzymali osoby, które miały maltretować zwierzęta. Jeden z psów miał metalowy łańcuch wrośnięty w szyję. Oprawcom grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.
Do bulwersujących zdarzeń doszło w Bartoszycach i Piszu (woj. warmińsko-mazurskie). Policjanci z tych miejscowości podjęli interwencje w celu weryfikacji zgłoszeń dotyczących maltretowania psów. Widok, który zastali mundurowi był niezwykle przygnębiający.
2 lutego w Bartoszycach policjanci odebrali właścicielom trzy psy, niewielkie mieszańce. Zwierzęta nie miały wody, jedzenia i schronienia. Spędzały czas w zanieczyszczonych odchodami kojcach i na krótkich łańcuchach. Nie miały ważnych szczepień. Trafiły do schroniska dla zwierząt.
25-letni właściciel został ukarany mandatem za brak szczepień ochronnych i trzymanie psa na zbyt krótkim łańcuchu. Funkcjonariusze przyjęli zawiadomienie o przestępstwie znęcania się nad zwierzętami, za które grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności. Zawiadomienie złożyły pracownice weterynarii.
Z kolei w gminie Pisz policjanci ratowali psa przebywającego na opuszczonej posesji. Zwierzę było na krańcu wyczerpania.
Pies był przywiązany metalowym łańcuchem do nieocieplonej budy. Był on na tyle krótki, że zwierzę nie mogło się w niej schronić. Woda i jedzenie w miskach były zamarznięte. Pies miał wokół szyi rozległą ranę, która powstała przez wrośnięcie w ciało metalowego łańcucha - opisali policjanci z Piszu.
Reksio (bo tak wabi się pies) został przejęty przez przedstawicieli organizacji OTOZ Animals. Funkcjonariusze znaleźli właścicieli psa. To mieszkające w Piszu małżeństwo. Obydwoje usłyszeli zarzuty znęcania się nad czworonogiem.
Reksio miał nieocieploną budę, nie miał odpowiedniego pokarmu i wody, a przy panującej wówczas temperaturze powietrza minus 10 stopni istniało realne zagrożenie dla jego życia i zdrowia. Właściciele nie zadbali też o należą opiekę weterynaryjną. W wyniku zaniechania i zaniedbania zwierzę doznało obrażeń w postaci rozległej rany wokół szyi powstałej przez wrośnięty w ciało metalowy łańcuch - dodali policjanci na swojej stronie internetowej.
39-letnia właścicielka psa przyznała się do winy. Jej 44-letni mąż przyznał się do zarzutów częsciowo.