Najważniejsze informacje
- Prawnicy potwierdzili brak apelacji od 20-letniego wyroku dla Jimmy’ego Laia.
- Sąd skazał go na mocy ustawy o bezpieczeństwie narodowym narzuconej przez Pekin.
- Organizacje praw człowieka i rządy USA oraz Wielkiej Brytanii potępiły proces jako polityczny.
Lai został w lutym skazany na podstawie przepisów ustawy o bezpieczeństwie narodowym, wprowadzoną przez władze centralne Chin po protestach z 2019 r. Skład orzekający tworzyli sędziowie wyznaczeni bezpośrednio przez władze. W uzasadnieniu sąd stwierdził, że działania Laia były "zaplanowane z premedytacją" i zaliczają się do "najcięższej kategorii" przestępstw. Podkreślono, że był "siłą napędową" spisku mającego skłonić USA i inne państwa do sankcji na Chiny oraz blokady Hongkongu.
Wyrok spotkał się z potępieniem ze strony organizacji praw człowieka oraz rządów USA i Wielkiej Brytanii, które uznały proces za motywowany politycznie. Rodzina Laia zwraca uwagę, że jego stan zdrowia się pogarsza, a 20-letnia kara może w praktyce oznaczać dla 78-latka dożywocie. Ten kontekst od miesięcy przewija się w apelach o międzynarodową presję i monitorowanie sprawy znanego wydawcy.
WIDEONATO włączy się do działań USA? Ekspert mówi, jakie jest ryzyko
W ubiegłym tygodniu sąd apelacyjny oczyścił Laia z zarzutów w oddzielnym postępowaniu o rzekome oszustwa przy najmie biura, gdzie wcześniej zasądzono 5 lat więzienia. To rzadkie zwycięstwo prawne nie zmieniło jednak jego sytuacji — Lai pozostaje w izolacji więziennej od 2020 r. Ma także obywatelstwo brytyjskie i wcześniej był skazywany w innych sprawach, co tworzy złożone tło tej głośnej sprawy.
Głos Watykanu i szerszy kontekst w Hongkongu
Papież Leon XIV, zapytany we wtorek o sprawę Laia, który jest gorliwym katolikiem, ograniczył się do krótkiej reakcji. - Nie mogę tego komentować — powiedział, apelując jedynie o "mniej nienawiści i więcej pokoju".
Krytycy przepisów o bezpieczeństwie narodowym wskazują, że posłużyły do stłumienia opozycji demokratycznej i niezależnych mediów w byłej brytyjskiej kolonii. To właśnie te przepisy, kryminalizujące m.in. secesję i zmowę z zagranicą, stały się kluczowym narzędziem w sprawie Laia. Brak apelacji kończy etap sądowy, ale nie kończy dyskusji o kondycji wolności słowa w Hongkongu i granicach prawa bezpieczeństwa narodowego w relacjach z krytyką władz.
Źródło: PAP