– On próbował mnie wyprowadzić z równowagi – ocenił Jarosław Kowalski, pytany o uśmiech na twarzy Bartosza G., oskarżonego o zabójstwo jego 16-letniej córki. Chłopak roześmiał się, gdy Kowalski przemawiał na sali sądowej.
3 listopada (wtorek) w Płocku rozpoczął się proces ws. Bartosza G., oskarżonego o zabójstwo 16-letniej Mai Kowalskiej z Mławy. W pewnym momencie do głosu doszedł jej ojciec Jarosław.
Zaczął zarzucać obrończyni Bartosza G., że nie zna akt sprawy i próbuje ocieplać wizerunek oskarżonego. Posunął się nawet do stwierdzenia, że gdyby pokazano jej nagrania przedstawiające zabójstwo Mai, mogłaby uznać, iż widoczny jest na nich nie Bartosz G., lecz on sam.
Gdy o tym mówił, G. zaczął się śmiać. – Moim zdaniem to była reakcja obronna – ocenił Jarosław Kowalski w rozmowie z o2.pl. – Bo oni wiedzą, że doprowadzę tę sprawę do końca. Próbował mnie wyprowadzić z równowagi, ale to się nie udaje – dodał.
"To jest niezrozumiałe"
We wtorek G. uderzył też w prokurator i mecenasa rodziny Kowalskich, nazywając ich przestępcami.
Dla mnie to jest niezrozumiałe. Po tym człowieku jednak wszystkiego można się spodziewać (...). W mojej ocenie jest to bardzo słabe – analizował po wyjściu z sądu Jarosław Kowalski.
W rozmowie z o2.pl przyznał, że we wtorek przyglądał się Bartoszowi G. – Przez 90 proc. posiedzenia go obserwowałem. Zachowywał się lekceważąco. W mojej ocenie nie zdaje sobie sprawy z tego, co zrobił – jest tak zepsutym młodym człowiekiem, że... myśli, że zrobił dobrze – podsumował ojciec Mai.
Zabójstwo Mai z Mławy
Do zabójstwa 16-letniej Mai z Mławy doszło 23 kwietnia 2025 r. Nastolatka wyszła wieczorem z domu na spotkanie ze swoim znajomym, 17-letnim wówczas Bartoszem G., i już nie wróciła.
Jej ciało odnaleziono 1 maja w zaroślach w pobliżu zakładu należącego do rodziny chłopaka. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci były rozległe obrażenia głowy. Bartosz G. został oskarżony o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem.
Ze względu na wniosek o wyłączenie sędziów, który złożyła obrończyni G., rozprawa ws. Bartosza G. została odroczona. Dodajmy, że obrończyni zarzucała, że sędziowie nie zostali prawidłowo wylosowani i nie są bezstronni, a jeden z nich to neosędzia. W tym gronie znaleźli się sędzia Maciej Górzyński i sędzia Justyna Wawrzyńczak.
W dziennikarstwie obecny od 2014 roku, do o2.pl dołączył sześć lat później. Magister dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Nieustannie stara się poszerzać horyzonty - nie jest straszny mu żaden temat. Gdy nie pisze, próbuje się oderwać i odpocząć, uprawiając aktywność fizyczną. A żeby mieć co spalać, lubi podjeść. Miłośnik kebabów i włoskich przysmaków, na czele z pizzą.
Pracę w mediach rozpocząłem w 2017 roku. Pierwsze kroki stawiałem od razu po studiach. Przez siedem lat byłem związany z Polską Press, pracowałem dla "Echa Dnia" w Radomiu. Najpierw zajmowałem się dziennikarstwem, by następnie awansować na wydawcę portalu. Zdecydowanie najbardziej lubiłem zajmować się sprawami społecznymi, jeździć w teren i opisywać lokalną rzeczywistość. Udało mi się ujawnić aferę w Szydłowcu, związaną z postawieniem przez prokuraturę zarzutów staroście, które w końcu skutkowały skazaniem i odwołaniem. Z Wirtualną Polską jestem związany od marca 2024 roku. Pracuję jako dziennikarz internetowy. Poza pisaniem interesuję się sportem, w tym przede wszystkim piłką nożną. W wolnym czasie moją pasją jest jazda na rowerze oraz dobra książka, w szczególności literatura faktu.