Molo w Sopocie oblężone. Turyści spędzają Wielkanoc nad Bałtykiem
Niedziela Wielkanocna to jedno z najważniejszych świąt dla katolików. Po świątecznym śniadaniu Polacy wybierają różne formy aktywności, zwłaszcza gdy dopisuje pogoda. Oto, jak w niedzielę, 5 kwietnia wyglądało molo w Sopocie.
Na kamerkach internetowych widać tłum ludzi, którzy zdecydowali się spędzić czas nad Morzem Bałtyckim – nie w ciszy domów, nie przy stołach, ale na świeżym powietrzu. To jedna z tych chwil, kiedy święta – nawet takie jak Wielkanoc – nabierają trochę innego charakteru.
Turystów można dostrzec niemal w każdym nadmorskim miasteczku. Szczególnie w oczy rzuca się jednak Sopot i słynne molo. Ludzie spacerują, zatrzymują się, rozmawiają, patrzą w dal. Widać całe grupy – rodziny, pary, znajomych. To wygląda jak wspólne świętowanie, tylko bez tradycyjnego stołu.
Można sobie wyobrazić, że zamiast siedzieć przy mazurku czy żurku, wiele osób wybrało właśnie taką formę spędzania Wielkanocy – spacer, ruch, morze i powietrze. Trochę odpoczynku, trochę refleksji, trochę zwykłego bycia razem.
Molo w Sopocie to jedna z najbardziej charakterystycznych i rozpoznawalnych atrakcji nad polskim morzem. Jest nie tylko miejscem spacerów, ale też ważnym elementem historii i tożsamości miasta.
Całkowita długość mola wynosi 511,5 metra, przy czym jego zasadnicza część – przekraczająca 450 metrów – rozciąga się w głąb wód Zatoki Gdańskiej. To najdłuższe drewniane molo w Europie.
Pomost jest stosunkowo szeroki (około 10 metrów), co pozwala na swobodne poruszanie się dużej liczby osób – co zresztą dobrze widać na zdjęciu. Na końcu mola znajduje się tzw. głowica, czyli poszerzona część, która pełni funkcję punktu widokowego oraz przystani dla jednostek pływających.