Myśleli, że to ryś. Pomylili się. Pod Warszawą błąka się dziki kot
W Kierszku pod Warszawą wolontariusze pojechali do zgłoszenia o rysiu. Na miejscu zobaczyli afrykańskiego serwala sawannowego, który uciekł.
Najważniejsze informacje
- Nocna interwencja w Kierszku dotyczyła domniemanego rysia; okazał się nim serwal sawannowy.
- Zwierzę było w dobrej kondycji, ale uciekło po niecelnym strzale z broni usypiającej.
- Fundacja apeluje o pilny kontakt właściciela i świadków; samodzielne odławianie jest zabronione.
W nocy z wtorku na środę w miejscowości Kierszek pod Warszawą zgłoszono błąkającego się chorego rysia. Na wezwanie odpowiedziała Fundacja Kopytka z nadzieją, która zajmuje się pomocą zwierzętom leśnym i gospodarskim. Interwencja miała miejsce przy ul. Kabackiej. Po przyjeździe wolontariuszy okazało się, że to nie ryś, lecz egzotyczny kot z Afryki – serwal sawannowy.
Serwal sawannowy pod Warszawą. Uciekł po niecelnym strzale
Według relacji wolontariuszy zwierzę wyglądało na zdrowe i w dobrej kondycji. Próba zabezpieczenia serwala zakończyła się jednak niepowodzeniem. "Oddano niecelny strzał z broni Palmera (specjalistyczna, gładkolufowa broń pneumatyczna służąca weterynarzom i służbom do usypiania zwierząt na odległość - przy. red.) po czym serwal uciekł" - relacjonuje fundacja. Przez ponad godzinę prowadzono intensywne poszukiwania w terenie. Nie udało się go odnaleźć, a każde kolejne godziny na mrozie mogą pogarszać sytuację zwierzęcia.
Wolontariusze zwracają uwagę, że serwal nie jest przystosowany do polskiej zimy. Niskie temperatury i brak odpowiedniej okrywy włosowej sprzyjają wychłodzeniu, a utrudniony dostęp do pożywienia zwiększa ryzyko śmierci. Organizacja podejrzewa, że zwierzę najprawdopodobniej uciekło z prywatnej hodowli. "Drogi Właścicielu! Jeżeli wiesz, że Twój podopieczny uciekł — prosimy o PILNY kontakt z nami" - apelują. Jednocześnie fundacja prosi mieszkańców: "Nie próbujcie odławiać zwierzęcia samodzielnie".
Ktokolwiek zauważy serwala w okolicy, powinien skontaktować się z fundacją, Strażą Miejską lub Wydziałem Ochrony Środowiska. Takie zgłoszenia mogą znacząco przyspieszyć bezpieczne odłowienie. Szybkie odnalezienie kota jest kluczowe dla jego bezpieczeństwa, zwłaszcza przy utrzymujących się mrozach.
Fundacja podaje, że interwencja miała miejsce w rejonie ul. Kabackiej. Po ucieczce zwierzęcia patrole sprawdzały sąsiednie ulice i tereny zielone, jednak poszukiwania tej nocy nie przyniosły rezultatu. Organizacja prosi o udostępnianie informacji w mediach społecznościowych, żeby zwiększyć zasięg apelu i szanse na szybkie odnalezienie.
Wolontariusze przypominają, że bezpieczne odławianie wymaga odpowiedniego sprzętu i doświadczenia. W przypadku zauważenia serwala najważniejsze jest zachowanie dystansu, spokojne obserwowanie kierunku, w którym się przemieszcza, oraz natychmiastowy kontakt z odpowiednimi służbami. Na tym etapie kluczowa jest współpraca mieszkańców i właściciela zwierzęcia.