42-latka z Lublina: Myślałam, że to migrena. Teraz potrzebuje 5 mln zł
Zofia Gąszczyk z Lublina, mama dwójki małych dzieci, walczy z glejakiem IV stopnia. Jak opisuje na siepomaga.pl, jej szansą mają być m.in. terapia Optune i inne nierefundowane metody. Koszty leczenia liczone są w milionach złotych, a zbiórka przekroczyła 3,5 mln zł.
Zofia Gąszczyk z Lublina walczy z glejakiem IV stopnia. W sieci trwa zbiórka na nierefundowane leczenie 42-latki. Pierwsze niepokojące objawy pojawiły się u niej blisko rok temu.
Latem 2025 r. zaczęły się silne bóle głowy. Myślałam, że to migrena. Wszystko zmieniło się w dniu, gdy zdrętwiała mi ręka i noga. Trafiłam do szpitala. Tomografia wykazała obecność guza w moim mózgu. Kilka dni później usłyszałam diagnozę – glejak IV stopnia, bardzo agresywny nowotwór - napisała Gąszczyk na siepomaga.pl.
Na stronie zbiórki kobieta podkreśla, że wychowuje dwójkę małych dzieci. - Mam 42 lata. Jestem mamą dwójki małych dzieci. Jeszcze niedawno żyłam zwyczajnie – pracowałam, śmiałam się, planowałam przyszłość i z radością patrzyłam, jak rosną moje dzieci - czytamy
Dwie operacje, radioterapia i chemioterapia
30 lipca przeszła wielogodzinną operację, podczas której guz został częściowo usunięty. Po zabiegu wróciła do domu, jednak - jak relacjonuje - choroba szybko dała o sobie znać ponownie. Później przeszła radioterapię i chemioterapię.
Kolejną operację miała 15 grudnia, w dniu swoich 42. urodzin. W opisie zbiórki podkreśla, że towarzyszyły temu lęk, niepewność i ból, ale też determinacja, by jak najdłużej być z dziećmi i rodziną. Dodaje też, że lekarze mają być wobec niej szczerzy: bez dalszego nowoczesnego leczenia choroba będzie intensywnie postępować.
Optune i koszty leczenia liczone w milionach
Zofia Gąszczyk wskazuje, że jej szansą na zatrzymanie rozwoju choroby jest terapia Optune oraz inne nierefundowane metody leczenia. Jak opisuje, Optune to metoda polegająca na ciągłym oddziaływaniu pól elektrycznych o niskiej intensywności na komórki nowotworowe. Terapia wymaga noszenia urządzenia przez minimum 18 godzin na dobę przez wiele miesięcy.
Koszt ma wynosić ok. 120 tys. zł miesięcznie, a łącznie - jak podaje - nawet 3 mln zł. Jednocześnie w apelu mowa o leczeniu, którego łączny koszt to blisko 5 mln zł, a refundacji brak. Kobieta zaznacza też, że nie zakwalifikowała się do badania klinicznego i dlatego prosi o wsparcie. Z informacji na stronie siepomaga.pl wynika, że na jej leczenie zebrano już ponad 3,5 mln zł.