Na Gubałówce jak w PRL-u. Bez kolejki z biletem od góralki-konika
Źródło zdjęć: © PAP | Grzegorz Momot
Niekończący się sznur aut posuwających się w żółwim tempie, korki już przy wyjeździe z Krakowa na Zakopiankę, a do tego Konik jak w PRL-u sprzedający bilety na Gubałówkę po zawyżonych cenach. Dziennikarz Gazety Wyborczej wybrał się w Tatry i przeżył szok.