"Na tę chwilę wykluczamy". Przekazał, co dzieje się ws. Roksany

Mateusz DomańskiMarcin Lewicki
Trwają poszukiwania 13-letniej Roksany Jurczyszyn.Trwają poszukiwania 13-letniej Roksany Jurczyszyn.
Źródło zdjęć: © Facebook, nadesłane

Wciąż nie ma przełomu w sprawie zaginięcia Roksany Jurczyszyn z Warszawy. Dwa tygodnie po zniknięciu 13-latki odbywały się intensywne działania na Wiśle. Najnowsze analizy sugerują, że w rzece nie ma ciała nastolatki. – Na tę chwilę wykluczamy możliwość, że znajduje się ono w Wiśle, dlatego koncentrujemy się teraz na badaniu kolejnych wątków – powiedział portalowi o2.pl detektyw Kamil Sobkiewicz. Wiemy, że w sobotę pojawił się kolejny sygnał ws. osoby transpłciowej, którą Roksana miała poznać w lipcu.

Trwają poszukiwania zaginionej Roksany Jurczyszyn. Sprawa od wielu dni budzi ogromne emocje, a kolejne działania służb i osób zaangażowanych w poszukiwania wciąż nie przynoszą odpowiedzi na najważniejsze pytanie: co stało się z nastolatką? W ostatnich dniach szczególną uwagę poświęcono Wiśle, którą przeszukiwano z wykorzystaniem specjalistycznego sprzętu. Intensywne działania odbywały się tam choćby w sobotę (24 października). Przełomu jednak nie przyniosły.

W sobotę prowadziliśmy działania na Wiśle z wykorzystaniem motorówki i płetwonurków. Pozwoliły nam one uzyskać bardzo dobry obraz sytuacji, z którą się mierzymy, w tym stanu Wisły w dniu zaginięcia, kiedy poziom wody wynosił około metra. Miejscami głębokość jest jeszcze mniejsza, choć oczywiście są też miejsca głębsze. Sprawdziliśmy te newralgiczne punkty, w których ewentualnie mogło zaczepić się ciało. Na tę chwilę wykluczamy możliwość, że znajduje się ono w Wiśle, dlatego koncentrujemy się teraz na badaniu kolejnych wątków – podkreślił w rozmowie z o2.pl detektyw Kamil Sobkiewicz.

DLA CIEBIE
HUAWEI Pura - poznaj nowy smartfon

Wtórował mu Patryk Szulc, dziennikarz śledczy z kanału "Podejrzani". – Warunki do prowadzenia takich działań były bardzo trudne – głównie ze względu na to, że poziom Wisły jest obecnie bardzo niski. Miejscami wynosi nawet poniżej metra, a średnia głębokość to od półtora do maksymalnie dwóch i pół metra. Najgłębsze miejsce tylko raz wynosiło około czterech metrów. W tak płytkich miejscach bardzo trudno prowadzi się działania z wykorzystaniem sonaru czy płetwonurka, bo – mówiąc obrazowo – płetwonurek w wielu miejscach po prostu chodził po dnie – zrelacjonował.

Na niedzielę zaplanowano kolejne działania – sprawdzane będą jeszcze inne rejony Wisły. – Stan rzeki jest jednak taki, że znajduje się w niej wąskie gardło. Gdyby doszło do próby samobójczej, czyli gdyby ciało płynęło bezwładnie, to według wszystkich nurków, którzy brali tutaj udział w poszukiwaniach, a także na podstawie doświadczenia sternika, można wykluczyć możliwość, że ciało przepłynęło dalej. Każdy z nich wyklucza taki scenariusz. Strefa, którą bardzo dokładnie przeszukaliśmy przy użyciu wysoce specjalistycznego sprzętu, jest stosunkowo wąska i nie jest to teren, którego nie dałoby się dokładnie sprawdzić – kontynuował Sobkiewicz.

Pamiętajmy, że widzieliśmy kilka dni działania służb. Również w sobotę na miejscu były Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, policja z Komendy Głównej oraz policja rzeczna. Ilość sił i środków, które biorą udział w tych poszukiwaniach i przeczesywaniu rzeki, jest tak duża, że ja zbliżam się ku stwierdzeniu, iż wątek wodny powoli będziemy wykluczać. W związku z tym wracamy do punktu wyjścia – podsumował detektyw.

Sygnał ws. osoby transpłciowej

Jednym z wątków, które pojawiły się w sprawie zaginięcia Roksany Jurczyszyn, jest osoba transpłciowa, która – według ustaleń detektywa Kamila Sobkiewicza – miała podawać się za 12-letnią dziewczynkę, choć w rzeczywistości ma ponad 22 lata. Osoba ta miała od lipca przebywać w otoczeniu nastolatki, nawiązywać znajomości z nieletnimi dziewczynami, a także dostarczać im alkohol.

Według detektywa alkohol miał pojawić się również w grupie, w której przebywała Roksana w dniu zaginięcia. Pojawiły się ponadto niepotwierdzone doniesienia, że wspomniana osoba mogła zostać pobita nad Wisłą. Na razie nie wiadomo jednak, czy i jaki związek te okoliczności mogą mieć z zaginięciem 13-latki.

Tymczasem dziennikarz Konrad Pilc z kanału "Kryminopedia" zdradził nam, że pojawił się kolejny sygnał ws. osoby transpłciowej. – Warto podkreślić, że poza sobotnim, intensywnym dniem poszukiwań, nie skupiamy się tylko na jednym z wątków. Analizujemy każdą informację, która do nas trafia. Jedna z takich wiadomości pojawiła się zresztą w trakcie samych poszukiwań. Okazuje się, że ma ona związek z osobą transpłciową, która była już przez nas wcześniej analizowana i wspominana – zaznaczył.

Z ustaleń wynika, że ta osoba w przeszłości miała stosować podobne praktyki w jednym z miast w Polsce. Chodzi o podobny sposób działania, podobne towarzystwo oraz podobny wiek tego towarzystwa. Jest to bardzo ważny wątek w tej sprawie, któremu na pewno będziemy się wnikliwie przyglądać i dogłębnie go analizować – zapewnił Pilc.

13-letnia Roksana Jurczyszyn zaginęła 10 października 2026 roku w Warszawie. Nastolatka wyszła z domu na Ochocie, informując rodziców, że wybiera się do koleżanki. Wieczorem przebywała jednak ze znajomymi w okolicach Bulwarów Wiślanych, gdzie m.in. piła alkohol. Podczas ostatniej rozmowy telefonicznej zapewniała bliskich, że wraca do domu. Niedługo później jej telefon przestał być aktywny. Od tego czasu los dziewczynki pozostaje nieznany.

Wybrane dla Ciebie