Łukasz Maziewski
Łukasz Maziewski| 

Nagranie z interwencji obiegło sieć. "Sami nie znają przepisów"

877

Interwencja policji w jednym z warszawskich lokali zakończyła się przepychankami i nagraniem, które obiegło internet. Policja mówi o ataku gazem na funkcjonariusza. Ale jest kilka wątpliwości.

Nagranie z interwencji obiegło sieć. "Sami nie znają przepisów"
Policja osłaniająca demonstrację na 8 marca (PAP)

Do interwencji policji doszło w lokalu sprzedającym piwo. Były przepychanki z obecnymi w lokalu ludźmi, świecenie zgromadzonym w lokalu latarkami po twarzach. Doszło także do przepychanek z jedną z nagrywających zdarzenie kobiet.

Obecny w lokalu mężczyzna został powalony na ziemię, przyciśnięty kolanem policjanta do ziemi i skuty. Następnie odprowadzono go do radiowozu, a nagranie z całej interwencji zostało udostępnione na profilu facebookowym piwiarni.

Co na to policja? Rzecznik Komendy Rejonowej Policji I, podinsp. Robert Szumiata mówi, że mężczyzna, wobec którego podjęto interwencję, zaatakował gazem policjanta. Nie widać tego jednak na nagraniu, słychać tylko krzyk jednego z funkcjonariuszy "zakujcie pana" i hasło o użyciu gazu.

Trwa ładowanie wpisu:twitter
Trwa ładowanie wpisu:twitter

Szumiata dodaje również, że atakujący gazem mężczyzna wciąż jest zatrzymany i usłyszy zarzuty.

Zobacz także: Protest aktywistów przed Trybunałem Konstytucyjnym. Marta Lempart komentuje

Całe nagranie można zobaczyć tutaj:

Trwa ładowanie wpisu:facebook

Szumiata przekonuje, że właściciel lokalu nie miał koncesji na sprzedaż alkoholu wysokoprocentowego, a jego koncesja na piwo była nieaktualna..

"Policjanci nie znają przepisów"

Nagranie dzieli funkcjonariuszy. Oficjalnie rzecznik i inni policjanci bronią przebiegu interwencji. Ci, z którymi rozmawiamy, mają jednak wątpliwości. I wskazują, co ich zdaniem poszło nie tak. Wszyscy jednak podkreślają, że interwencja to często ułamki sekund i trudno oceniać zachowanie w konkretnej sytuacji.

Wylegitymować, przedstawić podstawę prawną i faktyczną, powiedzieć, co grozi za dane wykroczenie, wezwać do opuszczenia lokalu. Ale świecić komuś po oczach latarką, bo nagrywa? Przesadzili. Nie znają sami przepisów - mówi o2 stołeczny policjant, który prosił o nieujawnianie swojego nazwiska.

Za dużo gapiów

Były policjant z północy kraju również przekonuje, że jest kilka pytań co do przebiegu interwencji.

Po pierwsze: wylegitymować właściciela i świadków. Ja poprosiłbym potem o opuszczenie lokalu.Tam jest za dużo gapiów, utrudniających wykonywanie czynności - mówi o2.

W jego ocenie ze strony funkcjonariuszy zabrakło zdecydowania, konkretu. Wskazuje, że jeden z interweniujących policjantów próbował przejąć inicjatywę, ale po chwili odpuścił.

Zobacz, jak reagowali inni. Stali i gapili się bezradnie. Gdzie ochrona innego policjanta? Idziesz na interwencję i nagle się okazuje, że jesteś sam, bo twoi koledzy stoją z założonymi rękami i się gapią. A teraz trzeba napisać notatkę - i co w niej napiszą? - pyta.

Nasi rozmówcy ponownie wskazują na to, o czym pisaliśmy przy okazji słynnej interwencji na stacji benzynowej w Rymaniu: brak szkoleń z technik interwencji i braki w wyszkoleniu.

Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić