Rafał Strzelec| 
aktualizacja 

Najszybsze podwyżki dla nauczycieli w mieście Czarnka. "Jestem zachwycony"

443

Lublin chwali się, że jako pierwsze miasto w Polsce wypłaci nauczycielom podwyżki. Co ciekawe, mieszkańcem stolicy Lubelszczyzny jest Przemysław Czarnek, były minister edukacji w rządzie Mateusza Morawieckiego. - Jestem zachwycony, ale nie jest to dla mnie żadna nowość - ocenia w rozmowie z o2.pl poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Najszybsze podwyżki dla nauczycieli w mieście Czarnka. "Jestem zachwycony"
Przemysław Czarnek (PAP, Tomasz Gzell)

Lublin chwali się na swojej stronie internetowej, że jako pierwsze miasto w Polsce wypłaci nauczycielom szkół samorządowych podwyżki związane ze wzrostem minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego. Wyższe wynagrodzenie otrzyma 7251 nauczycieli. Miasto przeznaczy na ten cel 25 milionów złotych więcej.

Będzie to realizacja rozporządzenia ministry edukacji narodowej Barbary Nowackiej z 19 lutego. Podwyżki weszły w życie od 1 stycznia, ale dopiero w marcu nauczyciele dostaną wyższe wynagrodzenie z wyrównaniem. Możliwe jednak, że w niektórych miejscach pieniądze pojawią się dopiero w kwietniu, o czym ministra informowała podczas spotkania w Czułchowie.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Szejna skrytykował słowa Czarnka. "Szybciej mówi niż myśli"

Przemysław Czarnek o podwyżkach w Lublinie: Jestem zachwycony

Co ciekawe, podwyżki zostaną wypłacone najszybciej w mieście, którego mieszkańcem jest poprzedni minister edukacji Przemysław Czarnek. Postanowiliśmy zapytać byłego szefa resortu czy cieszy go fakt, że właśnie w Lublinie nauczyciele otrzymają wyższe wynagrodzenia najszybciej.

Jestem zachwycony, ale nie jest to dla mnie żadna nowość, bowiem w Lublinie nadzór nad Wydziałem Oświaty i Wychowania sprawuje pani Ewa Dumkiewicz-Sprawka. Ona trzyma rękę na pulsie. Nigdy nie było sytuacji, by Lublin spóźniał się z podwyżkami. Ustawa budżetowa weszła w życie, więc jest podstawa, by wypłacić środki - komentuje były minister w rozmowie z o2.pl.

Przemysław Czarnek zwraca jednak uwagę, że podwyżki dla nauczycieli nie są do końca spełnieniem wyborczych obietnic. Jak podkreślał, subwencja budżetowa przygotowana przez poprzedni rząd zakładała podwyżki na poziomie 20 proc. dla wchodzących do zawodu i początkujących nauczycieli oraz 12,3 proc. dla pozostałych nauczycieli, więc środki na wyższe wynagrodzenia i tak były zabezpieczone. Rząd obiecywał, że podwyżki będą na poziomie 1500 złotych, jednak nawet nauczycielskie związki szybko wyliczyły, że tak kolorowo nie będzie.

Rząd dorzucił do naszych 12 miliardów kolejnych 11 miliardów z deficytu budżetowego na podwyżki. Nie jest to spełnienie obietnic wyborczych, bowiem była mowa o 1500 złotych do podstawy, a w tym przypadku mamy od 1 do 1,2 tysiąca - dodaje Przemysław Czarnek.

Jak wyliczył Konkret 24, tegoroczne podwyżki dla nauczycieli będą spełnieniem obietnicy wyborczej, ale tylko w odniesieniu do tzw. wynagrodzenia średniego. Postulat zostanie zrealizowany procentowo (mówiono o 30 proc. podwyżki) i kwotowo (podwyżki na poziomie minimum 1500 zł). Jednak w przypadku wynagrodzenia zasadniczego obietnica jest spełniona tylko procentowo, bowiem podwyżki są niższe niż zapowiadane 1500 złotych.

Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem stronyKliknij tutaj, aby wyświetlić