W Łebie nie brakuje turystów. Wśród nich pełno jest grup zorganizowanych, w tym kolonii z dziećmi i młodzieżą. Opiekunowie nieletnich nie zawsze dbają o bezpieczny odpoczynek swoich podopiecznych. Ratownik z gniewińskiego WOPR Kacper Treder opisał na Facebooku porażającą sytuację. W ciągu jednego dnia doświadczony koordynator WOPR wraz z zespołem złapał "na gorącym uczynku" cztery grupy, które kąpały się bez opieki ratownika medycznego.
Cztery zorganizowane grupy wypoczynku dla dzieci i młodzieży, kąpiące się na niestrzeżonej plaży bez absolutnie żadnej opieki ratowników wodnych, za to z nieodpowiedzialnymi opiekunami - napisał ratownik w mediach społecznościowych.
Wskazany czyn jest złamaniem rozporządzenia MEN ws. opieki nad koloniami i grupami zorganizowanymi. To jednak nie wszystko. W rozmowie z o2.pl Kacper Treder (który jest koordynatorem gniewińskiego WOPR w Łebie) wskazuje, że brak opieki profesjonalnego ratownika stanowi ogromne zagrożenie dla dzieci i młodzieży z grup zorganizowanych. Koordynator gniewińskiego WOPR wskazuje, że kierownicy kolonii nie są tego świadomi.
Większość opiekunów i kierowników kolonii nie jest świadoma obowiązku kąpieli na plażach strzeżonych. Jak się tłumaczą? Albo "wydawało mi się, że plaża jest strzeżona", albo "nie mieli pojęcia, że nie ma ratownika". Często mają świadomość zagrożenia, ale twierdzą, że "dzieci miały być po kostki w wodzie". Prawda jest taka że młodzi są 50 lub 70 metrów od brzegu, w pobliżu ostróg, w miejscach bardzo niebezpiecznych - mówi Treder w rozmowie z o2.pl.
Ratownik podkreśla, że na razie ratownicy podchodzą do kierowników grup ulgowo i nie wzywają policji. Zdarzają się jednak wyjątkowo oporni opiekunowie. Do nich wzywane są służby. Tak ratownicy postąpili chociażby z grupą, którą "złapano" w środę (15 lipca).
Do naszych interwencji kierownicy grup podchodzą różnie. Niektórzy, w pełni uświadomieni o zagrożeniu i odpowiedzialności jakie na nich ciążą, wyrażają skruchę. Obiecują poprawę. Przenoszą się na kąpieliska strzeżone. No, ale są też tacy, którzy twierdzą, że "ratownicy nie będą układać im życia", a w danym miejscu jest ok - wyjaśnia doświadczony ratownik z gniewińskiego WOPR.
Kara za kąpanie się na niestrzeżonym kąpielisku dla opiekuna grupy zorganizowanej może być surowa. Policja ma prawo skierować do prokuratury zawiadomienie o narażeniu człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Czyn ten (w przypadku opiekunów grup zorganizowanych) zagrożony jest karą więzienia do 5 lat. Jeżeli dojdzie do wypadku, kara może być dużo wyższa.
Cieszę się, że niektórzy koordynatorzy kolonii sami dzwonią do mnie i pytają, na której plaży mogą bezpiecznie wypoczywać albo gdzie zgłosić obecność grupy zorganizowanej. Nadal są jednak opiekunowie, którzy się tym zupełnie nie interesują. Wchodzą na plaże tam, gdzie jest najbliżej, najwygodniej. Nie wyrażają zainteresowania bezpieczeństwem - tłumaczy Kacper Treder w rozmowie z o2.pl.