Od tragedii minął miesiąc. Mieszkańcy dalej czują zapach zwłok

Mieszkańcy bloku przy ul. Powązkowskiej na warszawskim Żoliborzu twierdzą, że po rodzinnej tragedii na klatce nadal unosi się uciążliwy zapach zwłok. Według doniesień "Faktu" problem nie zniknął mimo opróżnienia mieszkania.

(zdj. podgl.).(zdj. podgl.).
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons | Emptywords
Karol Osiński

Najważniejsze informacje

  • Lokatorzy bloku przy ul. Powązkowskiej twierdzą, że fetor wciąż jest wyczuwalny na klatce schodowej.
  • Problem utrzymuje się miesiąc po ujawnieniu zwłok jednego z braci i śmierci drugiego.
  • Mieszkańcy wskazują, że wyniesienie rzeczy z lokalu nie rozwiązało sprawy, a spółdzielnia odsyła do spadkobierców.

Na początku maja mieszkańcy budynku wezwali służby, bo z jednego z lokali wydobywał się trudny do zniesienia zapach. Według doniesień po wejściu do mieszkania policjanci znaleźli ciało Romana, a jego 68-letni brat Dariusz zginął na miejscu po tym, jak na widok funkcjonariuszy rzucił się z trzeciego piętra.

Fetor po tragedii w bloku w Warszawie. Mieszkańcy mają dość

Śledczy ustalili, że zwłoki leżały w mieszkaniu od kilku tygodni. Dziś lokatorzy mówią, że skutki tamtych wydarzeń nadal są odczuwalne w budynku. - Na początku nie dało się żyć. Smród był okropny i trudny do zniesienia. To było coś strasznego - mówiła jedna z lokatorek w rozmowie z "Faktem".

Sąsiedzi liczyli, że po tragedii lokal zostanie szybko oczyszczony i zdezynfekowany. Z relacji mieszkańców wynika jednak, że spółdzielnia ma ograniczone możliwości działania, bo mieszkanie było własnościowe. Po śmierci obu mężczyzn odpowiedzialność za dalsze porządki ma spoczywać na spadkobierczyniach.

Kilka dni temu pod blok podjechał biały bus, a do mieszkania weszła ekipa wynosząca meble i różne przedmioty. Lokatorzy spodziewali się specjalistycznego odkażania, ale opisują raczej prowizoryczne opróżnianie lokalu. Według ich relacji przekazanych tabloidowi, część osób miała podarte rękawiczki, a część nie miała ich wcale.

Mieszkańcy podkreślają, że po wyniesieniu rzeczy zapach nie zniknął. - Nadal czuć ten śmiertelny fetor. Co chwilę zawiewa trupem. Wietrzymy mieszkania, otwieramy drzwi i okna, ale to niewiele pomaga. Najgorzej jest, gdy robi się ciepło - skarżyła się "Faktowi" pani Rita.

Lokatorzy twierdzą też, że próbowali szukać pomocy w różnych instytucjach, ale bez efektu. Z ich relacji wynika, że słyszeli tę samą odpowiedź: sprawa należy do spadkobierców. Źródło podaje, że mieszkańcy nadal czekają na działania, które definitywnie usuną zapach i pozwolą normalnie funkcjonować w budynku.

Wybrane dla Ciebie