Opiekunka okradała 93-latka z Poznania. Kamera w pudełku ujawniła prawdę
Rodzina 93-letniego Stanisława z Poznania przez miesiące nie miała pewności, co dzieje się z jego oszczędnościami. Jak podaje " Gazeta Wyborcza", gdy pieniądze zaczęły znikać, zdecydowali się na nietypową pułapkę – ukrytą kamerę. Opiekunka miała kraść gotówkę i chować ją w biustonoszu. Kobieta przyznała się do winy, ale sprawa do dziś pozostaje nierozwiązana, a śledztwo trwa.
Bogna, córka seniora, sama przeprowadziła obserwację. Kamera ukryta w pudełku zarejestrowała moment, w którym opiekunka podchodzi do kredensu, wyjmuje klucz, otwiera szufladę i zabiera pieniądze. Następnie ukrywa je przy sobie. Sprawę opisała "Gazeta Wyborcza".
System pomocy i pierwsze nieprawidłowości
93-letni Stanisław, były mechanik, przez lata samodzielnie oszczędzał pieniądze, trzymając je w domowym kredensie. Po pogorszeniu stanu zdrowia rodzina zdecydowała się na wsparcie opiekunki w ramach miejskiego programu "Nie jesteś sam", realizowanego przez organizację pozarządową.
Pierwsze opiekunki szybko się zmieniały, aż w domu pojawiła się 28-letnia Marta N. Początkowo rodzina nie miała zastrzeżeń, choć – jak przyznaje w "GW" córka – zwróciła uwagę na jej wygląd. W tym samym czasie stan zdrowia seniora gwałtownie się pogarszał.
W pewnym momencie rodzina zaczęła zauważać, że z kredensu znikają kolejne tysiące złotych. Początkowo brakowało kilku tysięcy, później kolejne sumy znikały w krótkich odstępach czasu.
Kamera w pudełku i złapanie na gorącym uczynku
Podejrzenia padły na opiekunkę. Rodzina postanowiła działać. Ukryta kamera, połączona z podglądem w telefonie, zarejestrowała moment kradzieży.
Na nagraniu widać, jak kobieta otwiera szufladę kredensu, zabiera pieniądze i chowa je w bieliźnie. Gdy została skonfrontowana z nagraniem, przyznała się do winy i oddała część pieniędzy.
Opiekunka tłumaczyła, że znajdowała się w trudnej sytuacji finansowej i ma duże długi. Na miejscu sporządzono pisemne oświadczenie, w którym przyznała się do kradzieży i zobowiązała do zwrotu pieniędzy w ratach.
Brak zatrzymania i spór o odpowiedzialność
Mimo przyznania się do winy, kobieta nie została zatrzymana. Policja wyjaśnia, że postępowanie wymaga zebrania dowodów i przesłuchań.
Rodzina seniora zaczęła kierować pytania także do organizacji realizującej program opieki. Podnosi, że osoba z poważnymi długami i zajęciami komorniczymi nie powinna pracować z osobami starszymi.
Organizacja odpiera zarzuty, twierdząc, że opiekunka nie miała prawa zajmować się finansami podopiecznego, a jej zadaniem była wyłącznie pomoc w codziennym funkcjonowaniu. Jednocześnie podkreśla, że po ujawnieniu sprawy rozwiązano z nią współpracę.
Miasto informuje, że to organizacja realizująca program odpowiada za rekrutację i nadzór nad opiekunkami, a o samej kradzieży dowiedziało się dopiero z zapytań dziennikarskich.
Śledztwo trwa, opiekunka zniknęła
Jak wynika z ustaleń policji, wobec kobiety planowano postawienie zarzutów, jednak nie stawiła się na wezwania. Funkcjonariusze podejmowali próby jej odnalezienia, ale bez skutku.
Prokuratura rozważa dalsze kroki, w tym możliwość wydania listu gończego, jednak – jak podkreślają śledczy – procedura wymaga spełnienia określonych warunków formalnych.
Tymczasem rodzina 93-letniego Stanisława sama przejęła pełną opiekę nad seniorem. Jak mówią, nie zamierzają już korzystać z miejskiego programu.
– Nie jesteśmy w stanie ponownie zaufać – podkreśla w "Wyborczej" córka seniora.