To nie fotomontaż. Tak Polak pracuje w Tatrach
Nosicz tatrzański to niezwykle ważny zawód w górach. Jedynym Polakiem w tej profesji jest pan Jakub, który w sieci pochwalił się niezwykłymi zdjęciami i opisał najcięższe ładunki, jakie wniósł na wysokość ponad 2 tysięcy metrów.
Nosicz tatrzański to tragarz charakterystyczny dla słowackiej części Tatr. Taka osoba dostarcza do schronisk górskich wszystko, co jest potrzebne do ich funkcjonowania, na przykład paliwo, wodę, jedzenie.
Ładunki nosiczy ważą 60–80 kg, zarówno w lecie, jak i zimie. W drodze powrotnej natomiast znoszą oni w dół śmieci ze schronisk. Teren wysokogórskich schronisk jest najczęściej trudno dostępny dla pojazdów.
Nosicze zaopatrują schroniska pod Rysami (2250 m n.p.m.), Téryego (2015 m n.p.m.), Zbójnickie (1960 m n.p.m.), Zamkovskiego (1475 m n.p.m.).
Jedynym Polakiem w tej profesji jest pan Jakub. - Dwa mauzery na wodę, wyniesione już kilka lat temu do Chaty pod Rysmi (2250 m n.p.m.) - napisał na Instagramie, zamieszczając kilka pamiątkowych zdjęć.
Rekordowy ciężar, jaki udało się wnieść za jednym razem, to 207 kg. Dokonał tego Laco Kulanga wnosząc ciężar do Schroniska Zamkovskiego. Najcięższy ładunek wniesiony natomiast do najwyżej położonego tatrzańskiego schroniska, Chaty pod Rysami, ważył 116 kg.
Od 1985 r. organizowane są nawet zawody. Zadanie polega na jak najszybszym dotarciu do schroniska z obciążeniem 60 kg. Od roku 1994 r. w rajdzie biorą udział też kobiety, które wnoszą 20 kg. W 2000 r. doszło do tragedii. Podczas dostawy do Chaty Tery’ego zginął Juraj Petransky.