Orban mobilizuje wyborców. "Zabiorą nasze pieniądze"
Viktor Orban wezwał Węgrów do masowego udziału w wyborach i poparcia Fideszu. Jak podaje hirado.hu, premier ostrzegł, że wygrana Fideszu oznacza "wciągnięcie w wojnę" i uderzenie w sytuację finansową Węgrów.
Najważniejsze informacje
- Orbán wskazał, że stawką wyborów jest bezpieczeństwo i koszty życia.
- Zapowiedział wysoką frekwencję i wezwał do "zabrania sąsiadów" na głosowanie.
- Według premiera węgierski system wyborczy jest jednym z najbezpieczniejszych w Europie.
Orban przekonywał, że decyzja przy urnach zadecyduje o poziomie bezpieczeństwa i kondycji portfeli Węgrów. Krytykował kierunki polityczne kojarzone z Brukselą i wsparciem dla Kijowa, twierdząc, że mogą uderzyć w finanse rodzin. Wprost oceniał, że to moment rozstrzygający dla kursu państwa i wezwał do pełnej mobilizacji, licząc na ok. trzy miliony głosów dla obozu rządzącego.
Jeśli wciągną nas do wojny, zabiorą nasze pieniądze na Ukrainę, koszty życia rodzin wzrosną wielokrotnie, a setki tysięcy rodzin znajdą się w niemal beznadziejnej sytuacji gospodarczej. To właśnie tego trzeba uniknąć, to jest to, czemu trzeba zapobiec - przekonywał Orban.
Ostatni wiec Viktora Orbana w Budapeszcie
Węgierski premier ostro odniósł się do ugrupowania TISZA. Przekonywał, że Fidesz zyskuje przewagę i mówił o "głośnej większości". Według niego szczególnie wśród młodych w ostatnich tygodniach widać wzrost poparcia, bo w sytuacji globalnych napięć poszukują stabilności.
Od początku kampanii jest nas coraz więcej, to znaczy widocznie i słyszalnie, i myślę, że teraz jesteśmy większością, a dodatkowo głośną większością z milczącej większości, którą zawsze mieliśmy, niezależnie od medialnego szumu - powiedział Orban.
System wyborczy i liczenie głosów
We wspomnianym wystąpieniu Orban przekonywał, że węgierski system wyborczy należy do najbezpieczniejszych w Europie. Dowodem na to ma być przechowywanie danych zarówno w formie elektronicznej, jak i na papierze, co zdaniem węgierskiego premiera wyklucza zewnętrzne wpływanie na wynik wyborów. Zaznaczył, że nie wszystkie karty uda się policzyć w niedzielny wieczór, dlatego należy spodziewać się ok. 95–96 proc. przeliczenia w dniu głosowania.
Apel do wyborców i argument bezpieczeństwa
W finale rozmowy premier zestawił wybór polityczny z ochroną dorobku rodzin i miejsc pracy. Wskazał na pełne zatrudnienie, system wsparcia rodzin oraz lęk przed eskalacją wojenną w Europie jako kluczowe powody pójścia do urn. - Aby zapewnić sobie bezpieczeństwo i zachować to, co już osiągnęliśmy, trzeba powiedzieć tak dla pewnego wyboru, czyli Fideszu i KDNP - tak, według relacji hirado.hu, brzmiało przesłanie mobilizacyjne premiera.
Peter Magyar mobilizuje wyborców
Wyborców mobilizuje także Peter Magyar. - Nikt na poważnie nie może sądzić, że TISZA nie wygra wyborów - przekonywał lider Tiszy, cytowany przez PAP. Magyar mówi, że spodziewa się rekordowej frekwencji przy urnach, a w części okręgów o rozstrzygnięciu mogą decydować pojedyncze głosy. Podkreślił, że do Tiszy napłynęło ok. 60 zgłoszeń dotyczących rzekomych nieprawidłowości.
W niedzielnym wpisie w mediach społecznościowych Magyar przedstawił wybór, przed którym – jak twierdzi – stoją Węgry. "Podczas tych decydujących wyborów rozstrzygnie się los naszej ukochanej ojczyzny" - napisał. Zapowiedział też akceptację wyniku, o ile nie pojawią się oszustwa mające istotny wpływ na rezultat. W jego ocenie Tisza mierzy w zwykłą większość lub nawet większość dwóch trzecich, co otwierałoby drogę do zmian konstytucyjnych.