Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Przejdź na
Łukasz Maziewski
|

Oto prawdziwy cel rozmów Rosja-USA? Dla Polski nie są to dobre informacje

346
Podziel się

W poniedziałek w Genewie odbyły się rozmowy delegacji USA i Rosji prowadzone w ramach dialogu o stabilności strategicznej. Najbardziej żywotną wydaje się kwestia pokoju - lub wojny - na Ukrainie. Jednak byli oficerowie służb specjalnych, gen. Marek Dukaczewski i płk Andrzej Derlatka, dowodzą w rozmowie z o2.pl, że prawdziwy problem leży gdzie indziej.

Oto prawdziwy cel rozmów Rosja-USA? Dla Polski nie są to dobre informacje
Wiceszefowie resortów spraw zagranicznych USA i Rosji w Genewie (PAP/EPA, DENIS BALIBOUSE)

Rozmowy w Genewie przebiegały w klimacie wciąż niesłabnącego zagrożenia Ukrainy ze strony Rosji. Ryzyko konfliktu między oboma krajami wciąż jest wysokie i z tego powodu analitycy chętnie wskazują ten temat jako najistotniejszy w kontekście rozmów.

Innego zdania jest gen. Marek Dukaczewski. Były szef Wojskowych Służb Informacyjnych przekonuje, że to rodzaj zasłony dla realnych interesów. Tymi zaś miałoby być wsparcie lub przynajmniej "życzliwa neutralność" Rosji, wobec możliwości konfliktu USA i Chin.

Gra idzie o zupełnie inną stawkę. Tą, w mojej ocenie, są relacje USA i Chin i stanowisko Rosji w tej kwestii. Oba kraje są zainteresowane, by pozycja Chin nie rosła ponad miarę. Myślę, że w tych rozmowach pojawi się kwestia cyberprzestrzeni i chińskiej aktywności w niej. Dlatego uważam, że rozmowy w Genewie będą dotyczyły czegoś innego, niż tylko Europa. To inny poziom. My, czyli Polacy, Ukraińcy, Bałtowie, może Białorusini, usłyszymy być może zapewnienia, że wszystko jest w porządku i nie musimy obawiać się wrogich działań Rosji. Ten dialog, który się toczy, to dialog na innym poziomie, ponad naszymi głowami - mówi o2.pl gen. Dukaczewski.

"To pistolet"

Generał uważa, że w trakcie rozmów mogło dość do jednoznacznego zarysowania stanowiska rządów obu krajów. Rosjanie nie chcą mieć infrastruktury NATO przy granicy i obawiają się tego.

To, co dzieje się wewnątrz dawnego ZSRR, to pistolet, którego spustu nikt nie chce nacisnąć. Jeśli Rosjanie otrzymają zapewnienie, że nie będzie stałej obecności wojsk NATO na terenie Europy Środkowo-Wschodniej, to mogą szukać punktów porozumienia z USA - mówi dalej.

To, co dzieje się dookoła Ukrainy, generał ocenia jako grę, obliczoną na odsunięcie NATO od rosyjskich granic oraz na wysłanie sygnału do Ukrainy, by przestała się starać o głębszą integrację z UE czy NATO. Przekonuje, że gdyby zostały podpisane jakieś umowy stowarzyszeniowe, np. z NATO, mogłoby to oznaczać pojawienie się na Ukrainie NATO-wskich wojsk. Na to Rosja sobie nie pozwoli.

Rotacyjna obecność wojsk NATO na terenie Europu Środkowej jest dla Rosjan do przełknięcia. Co innego budowanie infrastruktury: koszar, obiektów ćwiczeń czy stałych baz. Mówiąc krótko, dalsze rozszerzanie obecności wojskowej NATO, w tym o Ukrainę. Ukraina jest przedmiotem tych rozgrywek.

Następnie ekspert przypomina, że w 2008 r. Barack Obama uznał Rosję za mocarstwo regionalne, na co Rosjanie się nie godzili, nie godzą i usilnie chcą zmienić ten stan rzeczy. Pokazali to zresztą, choćby na przykładzie Bliskiego Wschodu, wojny w Syrii, gdzie aktywnie włączyli się do konfliktu. Próbują rozgrywać swoje interesy także w Iranie – kraju ważnym dla USA, strategicznym z ich punktu widzenia.

Obawiam się, że my zaś pokładamy zbyt dużą nadzieję, iż nasze – polskie – sprawy będą szeroko omawiane podczas tych rozmów. Dowodzi tego fakt, że nikt z nami niczego nie konsultuje, nie rozmawia z Polską. To nie czasy, że Amerykanie z nami coś konsultują. Nasze relacje z USA mocno się pogorszyły, z Rosją ich praktycznie nie mamy. Nie będziemy podmiotem tych rozmów, raczej przedmiotem. Jak i cały nasz region zresztą, który w obliczu problemów i wyzwań USA, ale także Rosji na Dalekim Wschodzie, został zepchnięty nieco na margines. Moja specjalność to czarne scenariusze. A jeden z nich właśnie dzieje się na naszych oczach. Nam się wydaje, że to, co się dzieje na Ukrainie czy przy naszej granicy powinno spędzać sen z powiek przywódców europejskich i światowych. No, okazuje się, że nie - dodaje ironicznie generał.

Dodaje również, że Biden i Putin oraz ich doradcy dostrzegają konieczność porozumienia. A jeśli ją dostrzegają, to w jego przekonaniu powstanie platforma, pozwalająca im omówić ich wspólne interesy. Polski tam jednak nie będzie.

W wielu sprawach ważnych dla USA potrzebna jest Europa. Europa to okno dla Chin. My cały czas artykułujemy, że toczy się wojna hybrydowa na polsko-białoruskiej granicy ale nikt się tym nie przejmuje. My nie pomogliśmy Europie w okresie konfliktu migracyjnego kilka lat temu, dziś Europa niekoniecznie przejmuje się więc sprawami polskimi. Gdybyśmy wtedy postąpili inaczej, być może potrafiliby dziś z nami mówić jednym głosem o polskich problemach Niemcy czy Francuzi - kończy gen Dukaczewski.

Ukraińcy nie mogą spać spokojnie

Podobnego zdania jest były szef Agencji Wywiadu, płk Andrzej Derlatka. On również twierdzi, że kluczem do rozmów jest nie Ukraina, a Chiny.

Zobacz także: Ćwiczenia wojskowe Rosjan przy granicy z Ukrainą. Napięta sytuacja między sąsiadami
Putin prowadzi obecnie rozgrywkę o charakterze globalnym. Ma na stole ofertę Bidena przejścia na stronę USA (lub neutralności) w zbliżającym się konflikcie z Chinami i przedstawił "swoją cenę". Zakłada ona praktyczne rozbrojenie NATO w Europie Środkowej i zgodę na powrót Ukrainy do rosyjskiej sfery wpływów. Odzyskanie Ukrainy (pokojowo czy inaczej) jest kluczowe, jeśli Rosja chce uzyskać równorzędną pozycję jednego z trzech hegemonów świata - mówi o2.pl oficer wywiadu.

Przypomina, że Ukraina dysponuje potężnym zapleczem przemysłowym oraz ludnościowym, wysoko kwalifikowanymi kadrami. Z punktu widzenia Moskwy są to ogromne atuty. Niektóre dziedziny przemysłu ukraińskiego (np. przemysł lotniczy czy kosmiczny) to nadal czołówka światowa.

Rokowania amerykańsko-rosyjskie, jakkolwiek dotyczą w istocie spraw europejskich, mają znaczenie głównie globalne i dotyczą spraw obronnych, w których właściwe jest raczej NATO, a nie Unia Europejska, a w NATO głos decydujący ma USA. Poza tym Unia Europejska nie jest zjednoczona i nie ma pozycji podmiotu polityki globalnej. A szkoda - mówi dalej płk Derlatka.

Wojskowy uważa, że jak zwykle w przypadku rokowań strony dążą do kompromisu, jeśli chcą porozumienia, co jednak uznaje za wątpliwe przypadku Rosji. Każda ze stron ustępuje z niektórych postulatów. Obowiązują naczelne zasady: symetrii i wzajemności. Jeśli Rosja chce, by NATO powróciło na rubieże z 1997 r. (co jest absurdalne), to siły rosyjskie powinny wycofać się odpowiednio na wschód.

Derlatka nie wierzy, by USA sprzeniewierzyły się swojej deklaracji wspierania niepodległości i integralności terytorialnej Ukrainy zawartej w Memorandum Budapeszteńskim z 1994 r. Jego postanowienia złamała zaś Rosja, napadając Ukrainę w 2014 r. Pułkownik z niedowierzaniem mówi także o możliwości podważenia przez USA ich zobowiązań, wynikających z Traktatu Waszyngtońskiego o NATO wobec Polski, Krajów Bałtyckich czy całej Europy Środkowej.

Ale przestrzeń do negocjacji oczywiście istnieje. Dla Polski wynikają implikacje związane z naszym położeniem geopolitycznym i rolą w regionie. Są kosztowne, bowiem Polska powinna w miarę szybko znacznie wzmocnić swój potencjał militarny. Powinna się stać relatywną militarną potęgą regionalną. Inaczej nie będziemy bezpieczni - kończy płk Derletka.
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Źródło:
o2pl
KOMENTARZE
(346)
Azja syn Tuch...
18 godz. temu
Niech żyje granica POlsko-Chińska na Uralu !!!!! Krym oddamy Turkom
POlak
18 godz. temu
Z winy Kaczyńskiego i jego sekty pis na dziś jesteśmy w Europie NIKIM i nikt nie będzie umierał za wschodnią granicę pisowskiej Polski
Clav
2 dni temu
Jako Polska mamy tylko jedną drogę do stabilności atomową
Niko
1 tyg. temu
Dlaczego ciągle kłamiecie, że Rosja napadła na Ukrainę w 2014 roku. Przecież Krym sam oddał sie w ręce Rosji bez jednego wystrzału, a stacjonujące tam wojska ukraińskie przeszły na stronę Rosji razem ze sprzętem. W Donbasie zaś trwa do dziś wojna domowa, obywatele ukraińscy narodowości rosyjskiej sprzeciwili się nowej władzy Ukrainy powstałej w wyniku puczu inspirowanego i finansowanego przez USA. Rosjanom Ukraińcy zabronili używać nawet języka rosyjskiego, a innego nie znali, więc nie dziwota, że się zbumtowali. Prawda wam nie pasuje do waszych teorii, ale ludzie mają pamięc i jeszcze pamiętają co działo sie w 2014 roku.
kibic
1 tyg. temu
kwestia czsu jak Chiny zawitaja do Europy oczywiscie armia
Artek
1 tyg. temu
Ile baz wojskowych i tzw. terytoriów zamorskich na świecie ma usrael?
Nikt
1 tyg. temu
Polska Powinna zacieśniać więzi z Chinami. Bo będzie to kartą negocjacyjną z USA. a także z Rosją, a i Chiny na tym zyskają i w efekcie Ukraina.
nudnebyćczowi...
1 tyg. temu
Jakie to ma znaczenie wszystko. Każdy z nas jest tu maksymalnie kilkadziesiąt lat, a przeżywamy te wszystkie bzdury, jakby miały jakikolwiek sens. No, a załączony obrazek, gdyby pokazać komuś z 3 lata temu - wywołałby niezły szoczek, przerażenie, może śmiech, ale na pewno konsternację... Ale odpowiednio podany staje się normalnością. I tak od pokoleń, bez zmian. Jako gatunek jesteśmy prześmiesznie narcystyczno-tępi. Człowiek- to brzmi duRnie.
szok
1 tyg. temu
A co się im stało w twarze? Matko Jedyna!
phiii
1 tyg. temu
A co to ma za znaczenie w zakneblowanym świecie. Jak ci na zdjęciu wyglądają? Powinni nimi dzieci straszyć, ale biedne dzieci już przyzwyczajone. Ten świat nie jest nic wart, no może tyle co to straszne coś na twarzy. Czyli nic i to brzydkie, prymitywne nic.
dr.
1 tyg. temu
Polska to bankrut zadłużony w zydowskich bankach. Czas spłacać pożyczkę. Agentura od lat działa na terenach różnych państw w taki sam sposób. Destabilizuje, zadłuża a potem wykupuje za bezcen. Dlatego nasi ,,politycy" oddali nasze surowce w obce ręce, okrada z zarobionych ciężko pieniędzy, w ostateczności będziemy Polin. Kiedyś Gierek zaczął budowę kopalni tytanu, dziś baze mają tam amerykanie, przypadek ? nie sądzę
pola
1 tyg. temu
Tylko broń atomowa nam pomoże nikt nie za atakuje Francji cz Anglii bo ma Atom nie będziemy mieli 20000 tys czołgów jak Rosja 1500 samolotów bo nas nie stać ale kilka głowic załatwiło by sprawę
poan44
1 tyg. temu
ten konflikt i zagrożenie istnieje od lat gdy Ci "eksperci" jeszcze nosili pieluchy
Tik tak
1 tyg. temu
Czyli co czeka nas kolejna Jałta, tylko teraz dotyczyć będzie Ukrainy ?
...
Następna strona
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić