aktualizacja 

Poszła na zakupy do Biedronki. Wróciła ze łzami i mandatem

1765

Mieszkanka Bielsko-Białej opowiedziała o dziwnej interwencji ochrony ze sklepu Biedronka, która oskarżyła ją o "kradzież reklamówki" wartej 3,99 zł. Przez godzinę czekano na przyjazd policji, która wystawiła mandat na kwotę 20 złotych. Sieć na Facebooku przeprasza.

Poszła na zakupy do Biedronki. Wróciła ze łzami i mandatem
Klientka otrzymała mandat za "kradzież" w Biedronce (Facebook, Getty Images, Krzysztof Zatycki/NurPhoto)

Do zdarzenia doszło w jednym ze sklepów znanej sieci Biedronka w dzielnicy Komorowice w Bielsko-Białej. Przy ulicy Komorowickiej miejscowa dietetyczka robiła z synem zakupy na kwotę około 200 złotych. Jednak zapomniała wyłożyć na taśmę siatkę za 3,99 zł, którą trzymała w rękach w trakcie kasowania produktów.

Wezwali policję za "kradzież siatki"

Jak opisuje na Facebooku, po chwili podszedł do niej ochroniarz, który oznajmił, że kobieta dokonała kradzieży. Zaskoczona klientka od razu przyznała, że zapomniała zapłacić za siatkę i zaproponowała natychmiast to zrobić. Pracownik ochrony jednak już nie chciał słuchać i zaprosił kobietę na zaplecze, gdzie zadzwonił na policję.

Czekaliśmy pół godziny na przyjazd kierownika i policji. Nie dano mi szansy na uregulowanie kosztów mimo wielu próśb. Zakupy zrobiłam za prawie 200 zł, dlaczego miałaby kraść siatkę za 3,99 zł? - pisze zaskoczona kobieta.
Trwa ładowanie wpisu:facebook

20 zł "za kradzież towaru"

Po 30 minutach na miejscu pojawiła się policja. Funkcjonariusze nałożyli na kobietę... 20 zł mandatu "za kradzież towaru". Jak wspominała kobieta w rozmowie z Interią, policjant próbował ją uspokoić, mówiąc, że skoro "ich wezwano, muszą wystawić mandat".

Miałam wrażenie, że oni też wiedzą, że sytuacje jest kuriozalna - wspomina mieszkanka Bielsko-Białej.

Jak mówi Interii Roman Szybiak, oficer prasowy KMP w Bielsku-Białej portalowi Interia.pl, jest to najniższa możliwa grzywna, jaką przewiduje kodeks za wykroczenie kradzieży. Warunkiem nałożenia mandatu karnego przez policjanta jest przyznanie się przez osobę do winy.

"Czułam się jak bandyta"

Kobieta na Facebooku przyznała, że "jest jej bardzo przykro, że w sklepie Biedronka, w którym robi od dziecka zakupy, została w taki sposób potraktowana". - Czułam się jak bandyta - pisze.

W komentarzach na zdarzenie zareagowała sieć sklepów Biedronka. Poinformowała, że ze sklepem współpracuje zewnętrzna firma świadcząca usługi ochroniarskie. Zgodnie z obowiązującą ich procedurą ma obowiązek wezwania Policji w każdym przypadku wykrycia przekroczenia towaru przez linię kas bez dokonania płatności.

W tym przypadku Policja przeprowadziła czynności, uznając że zasadnym będzie wystawienie mandatu na kwotę 20 zł. Sieć Biedronka nie ma wpływu na wynik działań prowadzonych przez uprawnione do tego organy - czytamy.
Zobacz także: Amatorzy szybkiej jazdy w oku wideorejestratora
Autor: BA
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić