Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Wróć na
oprac. ŁD
|

Tyle zapłaciłem za butelkę wody. Będziecie w szoku

253
Podziel się:

Za co jak za co, ale za wodę przyzwyczajeni jesteśmy płacić grosze. No, może złotówki – dwie, trzy, góra pięć. Ja się napiłem najdroższej wody w Europie. Będziecie w szoku, gdy usłyszycie, ile kosztowała butelka.

Tyle zapłaciłem za butelkę wody. Będziecie w szoku
Najdroższa woda w Europie. Sprawdziłem, czy jest warta swojej ceny.

Trzasnęło mnie jak obuchem. Jak to, pomyślałem, tyle płacić za wodę, kiedy można sobie nalać kranówki? Ewentualnie wyszperać trochę miedziaków, podreptać do sklepu i kupić wodę w butelce? Oburzyłem się, że przesada, skandal i upadek człowieczeństwa, ale pech chciał, że zaczęła mnie też zżerać ciekawość. Skąd ta cena? Dlaczego? O co chodzi?

Mówię "pech", bo nie o groszach tu mowa ani o kilku złotówkach. Za butelkę 750 ml norweskiej wody Svalbardi zapłaciłem bagatela 400 zł. Tak, tak, dobrze widzicie. Czte-ry-sta. To tyle, za ile kupiłbym 400 butelek wody z pierwszej lepszej sieciówki – albo i więcej. Albo tyle, za ile opłaciłbym kilka rachunków za wodę, czerpiąc z niej do woli, kąpiąc się, myjąc gary i – rzecz jasna – pijąc.

A zatem: o co chodzi? Producent mnoży argumenty przemawiające za taką, a nie inną ceną, ale koniec końców rzecz sprowadza się do tego, że a) woda Svalbardi jest pozyskiwana z gór lodowych, b) góry te są położone 1000 km od bieguna północnego, c) pozyskana tak woda może mieć nawet 4 tys. lat, d) nie miała w związku z tym styczności ze współczesnym człowiekiem.

Brzmi to, trzeba przyznać, pięknie. I tak też wygląda. Na zgrabnym filmiku, który przygotowano dla klientów (do obejrzenia pod artykułem), jak na dłoni widać, że trzeba się naprawdę namachać, żeby tę wodę pozyskać. Na filmiku załoga zapuszcza się statkiem w ostępy Arktyki i w pocie czoła, osaczona przez lód, wyławia jego wielkie bryły, które potem – już w stanie ciekłym – zamykane są w eleganckich butelkach. A te jeszcze trafiają do tuby, tak że całość, którą otrzymujemy, wygląda jak luksusowy alkohol. Producent nie kryje się zresztą ze swoimi ambicjami – mówi wprost, że "woda to nowe wino".

Ale na bok już góry lodowe, statki i biegun północny. Jak właściwie ta woda, na którą człowiek tak się wykosztował, smakuje?

Co lepsze: woda za 400 zł czy kranówka?

Biorę jeden łyk, drugi i… stwierdzam, że gdzieś już coś podobnego piłem, ale nie była to woda za 400 zł, tylko kranówka. Nie warszawska, bo ta – szybko konkluduję – jest smaczniejsza, ale jakaś woda gdzieś w Polsce, litrami i po taniości lejąca się z kranu.

Postanawiam zrobić szybki test. Trzy szklanki, a w nich: woda za 400 zł, woda ze sklepu, kosztująca 0,99 gr za 1,5 litra, i warszawska kranówka.

Nie mówiąc, która to która, daję do spróbowania żonie, a ta po mistrzowsku wszystko rozszyfrowuje i bez chwili zastanowienia wskazuje kranówkę jako najlepszą. Ale Svalbardi i w jej rankingu, i w moim jest tuż za nią.

Bo nie jest tak, że Svalbardi jest niedobra. Tego by jeszcze brakowało! Tyle wydać i nic z tego nie mieć, zero uciechy. Smak Svalbardi jest, owszem, charakterystyczny, czysty i lekki, a zyskuje jeszcze po schłodzeniu, jak gdyby rzeczywiście, jak na wodę z lodowca przystało, tym łatwiej było dotrzeć do jego esencji, im chłodniejszy klimat.

Nie w smaku więc rzecz, a w tym, że historia historią, góry górami, ale cena jest – nomen omen – wygórowana. Gdzie tam zresztą wygórowana, powiedzieć tyle to nie powiedzieć nic. Jest absurdalna i – w sytuacji, kiedy wciąż setki milionów ludzi na świecie nie mają dostępu do wody pitnej – budzi co najmniej moralny dyskomfort.

No to komu... herbaty?

I jest też inny problem, który uświadomił mi ekspert. Bo, po prawdzie, co ja tam wiem o wodzie. Może rzeczywiście woda z lodowca to nie tylko piękna, skrzętnie utkana narracja, luksusowa butelka, lecz piękno czyste, szczerozłote, woda najlepsza z najlepszych, deklasująca wszystkie kranówki świata, które pijemy, nieświadomi zupełnie, jak powinna smakować prawdziwa woda? Proszę więc o pomoc Pawła Cieślara, specjalistę w zakresie wymagań stawianych wodzie do picia, współautora bloga "Świat wody". Przesyłam mu parametry Svalbardi, żeby fachowym okiem spojrzał i wyjaśnił, co się tu dzieje.

No właśnie – szybko rzucił Paweł Cieślar, zerknąwszy na tych kilka cyferek, które mi absolutnie nic nie mówią. – Tego się spodziewałem... mineralizacja prawie żadna. Woda ultramiękka. Może dobra do parzenia herbaty, ale do picia niekoniecznie, ponieważ nie ma w zasadzie żadnych wartości, niestety, poza ceną oczywiście... – dodał.

Herbatę pijam raczej rzadko, więc co mi tam, nalałem sobie resztkę Svalbardi do szklanki i wypiłem duszkiem. Raz się żyje, a woda też, jak mówiłem, nie taka zła.

Ale i tak, uboższy o 400 zł, nie mogę pozbyć się poczucia, że oto dałem się nabić w butelkę.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Źródło:
o2pl
KOMENTARZE
(253)
Zaratustra
9 miesięcy temu
Jestem w szoku, ale wyłącznie wskutek konstatacji, że istnieją ludzie tak głupi i próżni, żeby zapłacić cztery stówy za butelkę wody. W dodatku powodującej zawały i udary, jak to woda bez minerałów. Niepotrzebny żaden armagedon, ludzkość zostanie zniszczona przez własną durnotę.
Michał
rok temu
Woda ze szczochami praludzi kosztuje. Na wszystkim można zarobić.
Smakosz
rok temu
Za te pieniądze można kupić kilka butelek "wody ognistej"; dobry smak i efekt działania wyborny !!!!
Ilona
rok temu
Za tyle pieniędzy to zapas cisowianki miałabym na kilka miesięcy. Kto normalny płaci tyle za wodę... Przecież to tylko marnowanie kasy.
Myszek
rok temu
Oj krytykanci, krytykanci.Gdyby nie autor tego artykułu nie widzielibyście, że bedąc w Norwegii wody z lodowca nie należy kupować a tak to wasza ciekawość została zaspokojona.
LPG
rok temu
Taniej było kupić wodę destylowaną (zdemilaryzowaną)brak smaku taki sam a nie ma mikrobów. Smak wodzie nadają minerały w niej zawarte.
;sy
rok temu
Woda powstała razem z planetą, więc jeśli wierzyć ewolucjonistom, ma nie tysiące a miliardy lat.
einstein
rok temu
czy może być jakaś woda na ziemi która nie powstała razem z wszechświatem?
Srx
rok temu
Co za bullshit. Pewnie ten statek pobierający ten lód to elektryczny a nie kopciuch na mazut i spaliny się jeszcze nie wgryzły. Zresztą plastik jest już na biegunie więc takie kocopoły to oni mogą pisać. Co innego jak by mieli kopalnie odcięta od warunków atmosferycznych. Może i czystsza jest, ale czy taka czysta jak się zarzekają?
Giez
rok temu
skoro Cezar Neron kazał rozpuszczać najdroższe perły w occie i to wypijał, to ów mógł cie napić wody - tłumaczę to sobie po prostu - "podyriły ludy" i tyle
Napuściszcen
rok temu
Ja pije wodę która ma 4 000 000 000 i się nie chwalę!!
Kupisz?
rok temu
Sprzedam Ci butelkę wody za MILION!!! Wtedy POSZALEJESZ???
sda
rok temu
"...załoga (...) osaczona przez lód, wyławia jego wielkie bryły, które potem – już w stanie ciekłym – zamykane są w eleganckich butelkach." I lament, że lodowce topnieją...
Ira
rok temu
Za te 400 to byś kilka razy do fryzjera się wybrał
...
Następna strona
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić