Pokój do czerwca? Trump ma plan na koniec wojny
Stany Zjednoczone chcą doprowadzić do zakończenia konfliktu między Ukrainą a Rosją do czerwca. Donald Trump może odgrywać kluczową rolę w tym procesie, o czym przekonuje dla "Faktu" Robert Cheda, były oficer Agencji Wywiadu.
Najważniejsze informacje
- Amerykańska administracja chce zakończyć konflikt rosyjsko-ukraiński do czerwca.
- Donald Trump może użyć sankcji i wsparcia dla Ukrainy jako narzędzi presji.
- Wpływ na Rosję zależy od wyników politycznych w USA.
Stany Zjednoczone ustaliły czerwiec jako termin na zakończenie konfliktu między Ukrainą a Rosją. Jeśli cel nie zostanie osiągnięty, administracja amerykańska może podjąć kroki, aby wywrzeć presję na oba kraje. Informacje te są wynikiem zamkniętego spotkania, podczas którego Wołodymyr Zełenski przekazał mediom stanowisko USA.
Zdaniem mjr. Roberta Chedei, byłego oficera Agencji Wywiadu, Donald Trump dysponuje instrumentami presji na Rosję.
Instrumenty wpływu na Rosję są, od zbrojenia Kijowa, po sankcje i zwalczenie floty cieni. Wprowadzenie presji na Rosję będzie zależało od sytuacji wewnętrznej w USA - wyjaśnił.
Dodatkowo, w Kongresie znajduje się już projekt ustawy, który ma wprowadzić 500-proc. cła na Rosję oraz wybrane państwa handlujące z nią. Jednak nie wszystkie kraje, takie jak Chiny czy Indie, mogą być objęte tymi sankcjami.
Mjr Cheda podkreślił również, że istotnym elementem mogłoby być dołączenie USA do unijnych sankcji, co odcięłoby Rosję od znacznych funduszy. - Zełenski mówił o olbrzymim pakiecie Dmitriewa, 12 bln dol. potencjalnych inwestycji - dodał.
Trump znajduje się pod presją zmieniających się notowań i utrzymania swojej pozycji w polityce amerykańskiej. Jeśli Demokraci zdobędą większość w Senacie podczas najbliższych wyborów połówkowych, reakcje Trumpa na Rosję mogą być ograniczone.
Trump potrzebuje sukcesu, a w oczach Amerykanów zakończenie wojny rosyjsko-ukraińskiej będzie takim sukcesem - zauważył Cheda.
Ukraińcy nie wierzą Trumpowi
Ukraińcy nie wierzą Donaldowi Trumpowi i w dużej mierze nie traktują go poważnie jako partnera w sprawach dotyczących wojny. Jego wypowiedzi na temat konfliktu są w Ukrainie odbierane jako chaotyczne, sprzeczne i oderwane od realiów, w jakich kraj funkcjonuje od blisko czterech lat.
Ukraińcy nie traktują Donalda Trumpa poważnie. Nazywają go klaunem, mówią o osobie, której nie można ufać. Nie przypominam sobie sytuacji, w której ludzie tak mocno zmieniliby podejście do kraju. Początkowo mieli dużą sympatię do Stanów Zjednoczonych, teraz czują się osamotnieni. Ukraińcy widzą, że Trump spotyka się z Putinem, a sam Zełenski był "zbesztany" w Białym Domu - mówił nam dziennikarz Mateusz Lachowski.