Policjant z Tarnowa stracił prawo jazdy. Jechał nieoznakowym radiowozem
Do niecodziennego zdarzenia doszło 29 stycznia, gdy policjant z Tarnowa jechał przez miasto nieoznakowanym radiowozem. Przekroczył przy tym prędkość i nie stosował procedur związanych z używaniem sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Funkcjonariusz znalazł się na celowniku tarnowskiej drogówki. Stracił prawo jazdy.
Jak przekazano w policyjnym komunikacie, do zaskakującej sytuacji doszło kilka dni temu na ulicach Tarnowa. 29 stycznia policjanci z tarnowskiej drogówki zatrzymali kierowcę, który przekroczył dozwoloną prędkość, a przy tym "nie zastosował się do obowiązujących procedur dotyczących używania sygnałów świetlnych i dźwiękowych pojazdu uprzywilejowanego".
Tym kierowcą był policjant, który poruszał się nieoznakowanym radiowozem w drodze na interwencję. Sęk w tym, że nie była ona związana z bezpośrednim zagrożeniem zdrowia lub życia.
Funkcjonariusz przemieszczał się na interwencję, która nie była związana z bezpośrednim zagrożeniem życia lub zdrowia, co nie spełnia przesłanek działania w stanie wyższej konieczności, o którym mowa w art. 16 § 1 Kodeksu wykroczeń - wyjaśniono w komunikacie.
"W przypadku, gdy nie zachodzą ustawowe okoliczności wyłączające odpowiedzialność, policjanci są zobowiązani do przestrzegania prawa na takich samych zasadach jak każdy obywatel" - dodano.
Policjant stracił prawo jazdy
Zgodnie z obowiązującymi przepisami, policjant stracił prawo jazdy na trzy miesiące. Na tym jednak nie koniec - sporządzono też wniosek o ukaranie do sądu.
Komenda Miejska Policji wydała komunikat, w którym podkreśliła, że działania podjęte przez drogówkę były zgodne z przepisami i obowiązującymi procedurami.
Ukarany przez podwładnych
To już druga sytuacja w ostatnich miesiącach, kiedy funkcjonariusz z Tarnowa został przyłapany na łamaniu przepisów drogowych.
Jak przypomina "Gazeta Krakowska", kilka miesięcy temu naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego KMP w Tarnowie został zatrzymany przez ówczesnych podwładnych za zbyt szybką jazdę. Przekroczył wówczas dozwoloną prędkość o 51 km/h, co zaowocowało mandatem w wysokości 1500 zł i trzynastoma punktami karnymi. Naczelnik stracił stanowisko i prawo jazdy (również na trzy miesiące).