Polski ksiądz wywołał burzę. "Jesteśmy dużo poniżej Żydów"
Ks. Dariusz Oko skrytykował list Episkopatu poświęcony relacjom z judaizmem. Kard. Grzegorz Ryś mówi o braku formacji i przypomina nauczanie Kościoła.
Najważniejsze informacje
- Ks. Dariusz Oko opublikował manifest krytykujący list Episkopatu o relacji chrześcijaństwa z judaizmem.
- Kard. Grzegorz Ryś podkreśla, że dokument przypomina podstawowe tezy Soboru Watykańskiego II i odrzuca antysemityzm.
- Spór wybuchł przy okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej synagodze.
Jak podkreśla "Gazeta Wyborcza", ks. Dariusz Oko, krakowski duchowny i wykładowca Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II, opublikował w prawicowych mediach tekst o charakterze manifestu, w którym skrytykował list Episkopatu Polski dotyczący relacji chrześcijańsko-żydowskich.
W swojej wypowiedzi odniósł się bardzo krytycznie do stanowiska biskupów, uznając je za źródło głębokich emocji i podziałów wśród części wiernych.
W tekście duchowny stwierdzał, że po publikacji "Listu biskupów" z 22 marca wielu katolików w Polsce miało czuć się zranionych i rozczarowanych postawą hierarchów Kościoła. - Niektórzy nawet nadal płaczą na samo wspomnienie tego tekstu - podkreślał duchowny.
Trump przywitał holenderską rodzinę królewską.
Manifest ks. Oko wpisuje się w szerszą debatę wokół listu Episkopatu wydanego z okazji 40. rocznicy historycznej wizyty Jana Pawła II w synagodze w Rzymie, która miała miejsce 13 kwietnia 1986 roku. Dokument ten wywołał różne komentarze i reakcje w przestrzeni publicznej, stając się jednym z punktów dyskusji na temat relacji polskiego Kościoła z judaizmem.
Papież stworzył pewien paradygmat spotkania judaizmu i chrześcijaństwa. Ten paradygmat był zrozumiały dla każdego przeciętnego człowieka. Nie trzeba wielkiego wykształcenia teologicznego, filozoficznego, żeby zrozumieć taki gest, kiedy papież i rabin Rzymu obejmują się z przyjaźnią, deklarując braterstwo - mówił kard. Ryś w rocznicę.
Ks. Dariusz Oko w swojej krytyce listu Episkopatu stawia mu bardzo ostre zarzuty. Twierdzi, że w dokumencie pojawia się "wyjątkowo dużo manipulacji i nieuczciwości", a przedstawiona w nim teologia jest – jego zdaniem – słaba i nieprzemyślana. Duchowny w zdecydowany sposób negatywnie ocenia treść listu i jego przekaz.
W swoich wypowiedziach ks. Oko sugeruje również, że list może stawiać Żydów w uprzywilejowanej pozycji wobec chrześcijan. Według jego interpretacji dokument miałby przedstawiać Żydów w bardzo pozytywnym świetle, co ocenia on krytycznie i uznaje za nierówny sposób przedstawienia relacji między religiami.
My wszyscy, także po przyjęciu Chrztu, błądzimy, mylimy się i grzeszymy, czyli pozostajemy grzesznikami. Zatem wszyscy permanentnie jesteśmy dużo poniżej Żydów, których list przedstawia jako jakichś niepokalanych nadludzi - przyznał duchowny.
Większość biskupów w Polsce zgodziła się na odczytanie listu w kościołach, jednak publicznie do zaproszenia dotyczącego wizyty w synagodze odniosła się tylko część hierarchów Kościoła. Wśród duchownych, którzy zabrali głos w tej sprawie, znaleźli się m.in. kardynał Grzegorz Ryś, arcybiskup Adrian Galbas oraz biskup Mieczysław Cisło.
Nawet biskupi poddają się najgorszym, antychrześcijańskim ideologiom świata, że to jest zbrodnia na Kościele i zbrodnia na Polsce, to jest duszpasterzowanie młotem - głosił Oko.
Ksiądz Oko dodaje również, że Polacy są – według niego – niesłusznie często oskarżani o antysemityzm. Krytycznie ocenia także sposób prowadzenia dialogu międzyreligijnego zaproponowany przez Episkopat, określając go w ostrych słowach.
W swoich wypowiedziach postuluje zmiany w składzie kościelnego Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem, tłumacząc to tym, że część jego członków może ulegać tzw. "konwersji ambasadora", czyli zbyt silnemu utożsamieniu się z drugą stroną dialogu kosztem własnej perspektywy.
Ksiądz Oko skazany w Niemczech
Przypomnijmy, iż kilka lat temu ks. Dariusz Oko otrzymał karę w Niemczech za podżeganie do nienawiści. Chodzi o artykuł opublikowany w czasopiśmie katolickim "Thelogisches". W tekście duchowny pisał m.in. o domniemanych wpływach homoseksualnych duchownych, których nazwał "lawendową mafią", na decyzje w Watykanie.
Polski rząd Prawa i Sprawiedliwości stanął wówczas w obronie księdza i skrytykował wyrok sądu. Wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski stwierdził, że niemiecki organ karze za "działalność naukową", co jest "zagrożeniem dla wartości podstawowych i europejskich standardów" - cytuje "SZ".
W 2022 roku sąd pierwszej instancji uznał go za winnego i nałożył grzywnę pieniężną, która była szeroko komentowana zarówno w Polsce, jak i w Niemczech.