Okaleczył jastrzębia. Ptak został uśpiony. Nawet 10 mln zł kary
Mieszkaniec gminy Wielkie Oczy na Podkarpaciu usłyszał zarzuty po tym, jak zastawił pułapkę na jastrzębia zwyczajnego objętego ścisłą ochroną. Ptak wpadł we wnyki. Weterynarze musieli go uśpić. Mężczyzna może zapłacić nawet 10 mln zł kary.
21 listopada 2025 r. mężczyzna zastawił na łące w miejscowości Wielkie Oczy koło Lubaczowa stalową pułapkę. 57-latek przygotował przynętę. W klatce umieścił dwa wcześniej schwytane, żywe gołębie - informuje prokurator Małgorzata Taciuch - Kurasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.
Mężczyzna twierdzi, że chciał schwytać drapieżnika, który miał atakować przydomową hodowlę drobiu i gołębi. Szczęśliwe zakończenie dla mężczyzny nastąpiło trzy dni później. W pułapkę wpadł jastrząb zwyczajny, czyli gatunek objęty ścisłą ochroną. Ptak odniósł rozległe obrażenia: miał otwarte złamanie i oderwaną lewą nogę.
Rannego jastrzębia zauważyła osoba postronna, która wezwała policję. Jastrzębia przewieziono do lecznicy weterynaryjnej w Przemyślu, jednak obrażenia okazały się zbyt poważne. Lekarze zdecydowali o eutanazji.
Śledczy ustalili też, że zanim na miejsce dotarli funkcjonariusze, mężczyzna próbował usunąć ślady. Wypuścił przetrzymywane ptaki i zabrał wnyki, ale nie udzielił pomocy rannemu jastrzębiowi - dodaje prokurator. Biegły ustalił również, że 57-latek znęcał się nad gołębiami poprzez zadawanie im niepotrzebnego stresu.
Podczas przeszukania policjanci zabezpieczyli przedmioty, które miały związek ze sprawą. Na posesji 57-latka znaleziono metalową klatkę oraz trzy wnyki.
Mężczyzna przyznał się do winy. Usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzęciem oraz naruszenia przepisów chroniących gatunki zwierząt objęte ochroną. Za ten czyn grozi mieszkańcowi powiatu lubaczowskiego kara grzywny, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat oraz nawiązka w wysokości od 10 000 zł do 10 000 000 zł na rzecz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. W najbliższym czasie prokuratura skieruje akt oskarżenia do sądu.