Ponad 100 zabitych, w tym dzieci. "Dzień terroru i hańby"

27

Siły bezpieczeństwa zabiły w sobotę w Mjanmie ponad 100 osób, wśród których były dzieci. Jest to jeden z najkrwawszych dni protestów od przewrotu wojskowego w zeszłym miesiącu, donoszą lokalne media i świadkowie zdarzeń.

Ponad 100 zabitych, w tym dzieci. "Dzień terroru i hańby"
Masakra w Myanmar. 90 zabitych (PAP, EPA, Stringer)

Protest rozpoczął się w sobotę, mimo gróźb ze strony wojska, które mówiło, że użyje przeciwko protestującym broni palnej. W państwowej telewizji, która jest kontrolowana przez wojsko ostrzegano, że protestującym grozi postrzelenie "w głowę i plecy". Siły bezpieczeństwa za wszelką cenę próbowały zapobiec wiecom.

"Zabijają nas jak ptaki lub kury, nawet w naszych domach" - powiedział świadek agencji informacyjnej Reuters w centrum miasta Myingyan. Dodał, że protestujący będą kontynuować demonstracje mimo wszystko. Phil Robertson, zastępca dyrektora Human Rights Watch w Azji, opisał te sceny jako "szokujące, okropne, barbarzyńskie i nie do przyjęcia".

Miejscowe media podają, że obecnie liczba ofiar śmiertelnych przekracza 100 osób. W Rangunie oddano strzały w amerykańskie centrum kultury. Ambasada USA ogłosiła, że te strzały nie spowodowały obrażeń u nikogo.

Co najmniej 29 osób, w tym 13-letnia dziewczynka, zginęło w Mandalay, a co najmniej 24 osoby zginęły w Rangunie, informuje lokalny portal Myanmar Now. Wcześniej wśród zmarłych w Mandalay odnaleziono pięcioletniego chłopca, ale później niektóre media podawały, że udało mu się przeżyć. Inny 13-latek znalazł się wśród zabitych w centralnym regionie Sagaing.

Ambasador USA Thomas Vajda powiedział w mediach społecznościowych: "Ten rozlew krwi jest przerażający". Dodał że ludność Mjanmy mówi jasno - nie chcą żyć pod rządami wojskowymi. Brytyjski minister spraw zagranicznych Dominic Raab i delegacja Unii Europejskiej do Mjanmy również potępili zabijanie cywilów, twierdząc, że sobota "na zawsze pozostanie dniem terroru i hańby".

Trwa ładowanie wpisu:twitter

Inaczej zareagowała Rosja. Nowe sankcje amerykańskie i europejskie w tym tygodniu zwiększyły presję zewnętrzną na rządy wojskowe w Mjanmie, ale nie wszyscy potępiają zachowanie wojskowych w tym kraju. Wiceminister obrony Rosji Aleksander Fomin wziął udział w paradzie w Naypyitaw, po spotkaniu się z przywódcami junty dzień wcześniej. "Rosja jest prawdziwym przyjacielem" - powiedział Min Aung Hlaing, przewodniczący sił zbrojnych Mjanmy.

Protesty i masowe strajki przeciwko wojskowej juncie w Mjanmie trwają od ponad miesiąca. 1 lutego wojsko obaliło demokratycznie wybrany rząd Narodowej Ligi na rzecz Demokracji i aresztowała jej przywódczynię, laureatkę Pokojowej Nagrody Nobla Aung San Suu Kyi. Postawiono jej szereg zarzutów kryminalnych.

Autor: BA
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić