Pożar w Szczecinie. Trwa dogaszanie ognia

W Szczecinie trwa dogaszanie hali przetwarzania opon, gdzie w nocy wybuchł pożar. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa w nocy wydało alert dla mieszkańców Szczecina, aby ci nie otwierali okien.

Pożar zakładu w Szczecinie
Pożar zakładu w Szczecinie
Źródło zdjęć: © Facebook, Okiem Strażaka
Anna Wajs-Wiejacka

Najważniejsze informacje

  • Pożar wybuchł w nocy w hali przetwarzania opon w Szczecinie.
  • RCB wydało alert, by mieszkańcy nie otwierali okien.
  • Trwa dogaszanie, a jakość powietrza jest monitorowana.

W nocy z soboty na niedzielę w Szczecinie doszło do pożaru w zakładzie przetwarzania opon przy ul. Ks. Kujota. Jak informuje Polska Agencja Prasowa, ogień pojawił się około godziny 1:30. Akcja gaśnicza nadal trwa. W działaniach uczestniczy kilkanaście zastępów straży pożarnej, w tym jednostki PSP oraz Portowa Straż Pożarna.

Jest też grupa ratownictwa chemicznego w celu monitorowania jakości powietrza – poinformował oficer prasowy Komendy Miejskiej PSP w Szczecinie st. kpt. Franciszek Goliński.

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa przed godziną 4 nad ranem wydało alert dla mieszkańców Szczecina. "Nie zbliżaj się do miejsca pożaru. Nie otwieraj okien. Śledź komunikaty służb" - ostrzegano w komunikacie. Obecny na miejscu zdarzenia wojewoda zachodniopomorski Adam Rudawski przed godz. 9 w mediach społecznościowych wojewoda zapewnił: "Szczecinianie są już bezpieczni".

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

WP News wydanie 07.08

Skutki pożaru

Pożar objął halę o powierzchni około 2 tys. mkw., w której znajdowały się rozdrobnione opony, oleje oraz środki chemiczne. W wyniku zdarzenia doszło do dużego zadymienia, co wymagało monitorowania jakości powietrza przez grupę ratownictwa chemicznego.

Na terenie zakładu w momencie wybuchu pożaru przebywali pracownicy, którzy zostali ewakuowani. Jeden z nich potrzebował pomocy medycznej i został przewieziony do szpitala. Przyczyny pożaru nie są jeszcze znane.

Przyczyny pożaru nie są jeszcze znane, choć strażacy wskazują na możliwe problemy podczas procesu technologicznego. W zakładzie przetwarzania opon proces odbywa się w dwóch etapach, a pożar wybuchł w części, gdzie prowadzona jest piroliza opon.

Strażacy nadal monitorują sytuację, dogaszając zarzewia ognia. Konstrukcja hali uległa odkształceniu, co utrudnia działania ratownicze. Mimo to nie stwierdzono przekroczenia norm zanieczyszczeń powietrza.

Wybrane dla Ciebie
Wyniki Lotto 06.05.2026 – losowania Multi Multi, Ekstra Pensja, Ekstra Premia, Mini Lotto, Kaskada
Wyniki Lotto 06.05.2026 – losowania Multi Multi, Ekstra Pensja, Ekstra Premia, Mini Lotto, Kaskada
10-latek śmiertelnie potrącił matkę. Tragiczny wypadek w Niemczech
10-latek śmiertelnie potrącił matkę. Tragiczny wypadek w Niemczech
To nie fotomontaż. Średnica 70 cm i metr głębokości. Tak wyglądała droga w Gdańsku
To nie fotomontaż. Średnica 70 cm i metr głębokości. Tak wyglądała droga w Gdańsku
Spójrzcie, w co się zaplątał. Apel do mieszkańców: "Musimy mu pomóc"
Spójrzcie, w co się zaplątał. Apel do mieszkańców: "Musimy mu pomóc"
Pożar na Roztoczu. "Płonie coś więcej niż las"
Pożar na Roztoczu. "Płonie coś więcej niż las"
Kosmos nową linią frontu? Polska i Litwa łączą siły
Kosmos nową linią frontu? Polska i Litwa łączą siły
Makabryczne odkrycie w ciele krokodyla. W środku były ludzkie szczątki
Makabryczne odkrycie w ciele krokodyla. W środku były ludzkie szczątki
Tsunami na Alasce wysokie jak półtorej wieży Eiffla. Naukowcy ostrzegają
Tsunami na Alasce wysokie jak półtorej wieży Eiffla. Naukowcy ostrzegają
Tragiczny wypadek polskiej rodziny w Norwegii. Zginęła 40-latka
Tragiczny wypadek polskiej rodziny w Norwegii. Zginęła 40-latka
Uciekał przed policją. Schował się pod naczepą ciężarówki
Uciekał przed policją. Schował się pod naczepą ciężarówki
Tragedia w stolicy. Kobieta myła okna, poślizgnęła się i zginęła na miejscu
Tragedia w stolicy. Kobieta myła okna, poślizgnęła się i zginęła na miejscu
Kontrole w firmie transportowej. Prezesowi spółki grozi do 50 tys. zł kary
Kontrole w firmie transportowej. Prezesowi spółki grozi do 50 tys. zł kary