Pracownicy zakładów pogrzebowych w Polsce mówią wprost. "To brudny biznes"

Zastraszanie konkurencji, szukanie haków, donosy, a nawet "propozycje nie do odrzucenia". To obraz branży pogrzebowej oczami jej pracowników. Niektórzy używają mocnych słów. - To brudny, mało uczciwy biznes. Rywalizacja o klienta jest ogromna - mówi nam jeden z pracowników zakładu pogrzebowego pod Łodzią.

Pijani pracownicy zakładu pogrzebowego przyjechali po zmarłą. Szok na ŚląskuPracownicy zakładu pogrzebowego
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | PETR BONEK
Marcin Lewicki

Wśród uczciwie działających zakładów pogrzebowych, pojawiają się "czarne owce", które chcą zmonopolizować rynek. Na przestrzeni lat nie brakowało afer. Najbardziej znana i jednocześnie najbardziej makabryczna była afera "łowców skór".

Dziennikarze "Gazety Wyborczej" i Radia Łódź ujawnili w 2002 roku, że pracownicy łódzkiego pogotowia ratunkowego zabijali pacjentów (podając im lek pavulon), a następnie sprzedawali informacje o zgonach lokalnym zakładom pogrzebowym.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Ksiądz żądał 800 zł za dokument do pogrzebu. Ekspert: takich historii będzie więcej

Zanim dziennikarze opisali aferę "łowców skór" w 2001 roku doszło do głośnego konfliktu między potentatem na łódzkim rynku zakładów pogrzebowych Witoldem Skrzydlewskim i prezesem łódzkiego Stowarzyszenia Przedsiębiorców Pogrzebowych Jackiem Tomalskim.

Spór związany z monopolizacją regionalnego rynku przez Skrzydlewskiego wymknął się spod kontroli. 10 września 2001 roku Tomalski zlecił zabójstwo swojego przeciwnika, za co został skazany na 15 lat pozbawienia wolności. Dodajmy, że po latach Witold Skrzydlewski przyznał się do uczestnictwa w procesie płacenia za informacje o zgonach.

Groźby, ataki, przekręty. To obraz branży pogrzebowej?

Co ciekawe, na początku XXI wieku był to standard. Wspomina o tym pracownik zakładu pogrzebowego, który działał pod Łodzią.

To brudny biznes. Wielokrotnie słyszeliśmy o groźbach i donosach. Zdarzały się wyjątkowo mało etyczne działania. Np. jeden z przedsiębiorców w Łodzi założył zakład koło szpitala. Zabierał zwłoki hurtowo. Wielokrotnie też dochodziło do procederu rodem z "łowców skór". Nie było morderstw, natomiast pogotowie często informowało zaprzyjaźniony zakład o śmierci pacjenta, aby ten od razu przejął zlecenie - mówi mężczyzna, który pomagał w prowadzeniu dużego zakładu pogrzebowego.

Konflikty między właścicielami zakładów pogrzebowych były i są na porządku dziennym. Historia hermetycznego środowiska i wojny między potentatem i małym zakładem, pokazana w serialu "Minuta ciszy" nie jest daleka od prawdy.

Pamiętam, gdy zakład, w którym pracowałem, odwiedził jeden z łódzkich potentatów. Złożył nam propozycję "nie do odrzucenia". Groził, że będziemy jeszcze płakać. Został wyrzucony za drzwi, ale strach był. Potentat ten kreował się na ofiarę swojego losu, wyjątkowego dobroczyńcę i filantropa. Tak naprawdę niewiele dalej stał od gangstera - uważa pracownik branży pogrzebowej.

Wielu doświadczonych pracowników pogrzebowych, z którymi rozmawialiśmy tłumaczy, że branża bardzo się zmieniła, ale nadal "monopoliści chcą mieć rynek w garści".

Dziś rywalizacja przeniosła się do sieci. Szczucie na konkurencję, pisanie nieprawdziwych komentarzy, donosy. To normalne. Zdecydowana większość zakładów pogrzebowych to normalne przedsiębiorstwa. Najgorsze są duże zakłady o zasięgu regionalnym. Nadal chcą zarządzać starymi metodami - tłumaczy nam pracownik z zakładu pogrzebowego pod Poznaniem.

Potwierdza to pracownik zakładu pogrzebowego, który działał pod Łodzią. Choć wiele lat nie pracuje w branży, po części interesuje się tym, co dzieje się w tym biznesie.

Wiele lat nie pracuję już w biznesie. Część praktyk się zmieniła. Jest internet, trudniej o pewne przekręty. To jednak nadal brudny, mało uczciwy biznes. Rywalizacja o klienta jest ogromna - kończy mężczyzna w rozmowie z o2.pl.

Marcin Lewicki, dziennikarz o2.pl

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie
Prawdziwa rzadkość w polskim lesie. Zaobserwowano taki okaz koło Warszawy
Prawdziwa rzadkość w polskim lesie. Zaobserwowano taki okaz koło Warszawy
Mieszkańcy "osiedla Rydzyka" drżą przed podwyżkami. "Do zapłaty 940 zł"
Mieszkańcy "osiedla Rydzyka" drżą przed podwyżkami. "Do zapłaty 940 zł"
Studniówka zakończona interwencją policji. 21-latek prosi o pomoc
Studniówka zakończona interwencją policji. 21-latek prosi o pomoc
Mumie gepardów z saudyjskich jaskiń. Badacze odsłonili zaskakujące pochodzenie
Mumie gepardów z saudyjskich jaskiń. Badacze odsłonili zaskakujące pochodzenie
Kamila Sellier pokazała zdjęcie ze szpitala. Miała groźny wypadek na igrzyskach
Kamila Sellier pokazała zdjęcie ze szpitala. Miała groźny wypadek na igrzyskach
Taki widok na stacji PKP w Malborku. Sprawą zajmuje się policja
Taki widok na stacji PKP w Malborku. Sprawą zajmuje się policja
Kaszuby. 10000 zł i dożywotni zakaz. Ekspresowy sąd na 62-latku
Kaszuby. 10000 zł i dożywotni zakaz. Ekspresowy sąd na 62-latku
Podszedł do kasy samoobsługowej. "Urządzenia dla samozwańczych detektywów"
Podszedł do kasy samoobsługowej. "Urządzenia dla samozwańczych detektywów"
Radiowóz straży miejskiej wjechał w auto. Strażnik kierował po spożyciu
Radiowóz straży miejskiej wjechał w auto. Strażnik kierował po spożyciu
Biskup Lincoln aresztowany. Zawieszenie i zarzut
Biskup Lincoln aresztowany. Zawieszenie i zarzut
Wysłał maila z groźbą. Nocny alarm w szpitalu w Gdańsku
Wysłał maila z groźbą. Nocny alarm w szpitalu w Gdańsku
Ponad 120 par. Sezon lęgowy pod nadzorem
Ponad 120 par. Sezon lęgowy pod nadzorem