Do zdarzenia doszło w niedzielny poranek. 49-letni proboszcz parafii w Białołęce jechał na mszę świętą odprawianą o godz. 8.00 w parafii w Czerńczycach w gminie Grębocice.
Na miejscu został ujęty przez świadka, który powiadomił służby. Badanie alkomatem wykazało, że duchowny miał w organizmie prawie dwa promile alkoholu.
Proboszcz jechał pod wpływem alkoholu. Sąd wydał wyrok w trybie przyspieszonym
Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Głogowie, który rozpoznał ją w trybie przyspieszonym. Wyrok zapadł 21 lipca.
Sąd Rejonowy w Głogowie wobec 49-letniego kierującego wydał wyrok grzywny w wysokości 4000 zł, zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres 3 lat, świadczenie pieniężne w wysokości 5000 zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej, a także orzekł przepadek pojazdu, którym kierował sprawca – poinformowała Magdalena Wiaderek, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Polkowicach.
Wyrok nie jest prawomocny.
Jak relacjonują mieszkańcy w rozmowie z serwisem myglogow.pl, ksiądz po przyjeździe do kaplicy miał przyjść wystraszony i oświadczyć, że msza święta się nie odbędzie. - Nasz dyżurny otrzymał zgłoszenie, że kierujący samochodem może znajdować się pod wpływem alkoholu - informowała źródło Magdalena Wiaderek.
Zauważyliśmy, że na parkingu nie ma jego białej Toyoty. Plebania jest przecież tuż obok kościoła. Ktoś powiedział, że mszy nie będzie, bo księdza nie ma - dodawali mieszkańcy.
Samochód, którym poruszał się ksiądz, został zabrany przez lawetę na policyjny parking.