Propagandyści z Rosji pobili się na wizji. Wystarczyło kilka słów
Rosyjscy propagandyści, którzy relacjonują wydarzenia z frontu dla tamtejszych mediów, pobili się na wizji. Do wymiany ciosów doszło na antenie stacji Aurora. Powód? Posprzeczali się o to, kto lepiej zna sytuację na wojnie Rosji z Ukrainą.
W sieci opublikowano nagranie, które pokazuje, jak dwóch propagandystów (wśród nich najprawdopodobniej Andriej Filatow z "Russia Today") pobiło się na antenie rosyjskiej stacji Aurora.
Nagrania nie publikujemy ze względu na jego wulgarny charakter. O co poszło propagandystom? Każdy z uczestników awantury uważał, że "lepiej zna sytuację na froncie". Padły też znamienne słowa o "stratach wśród rosyjskich wojskowych".
Tam jest pełno ciał. Wszędzie trupy, ile jeszcze? Widzimy to codziennie. Ty tylko siedzisz tu i komentujesz - rzucił jeden z propagandystów.
Drugi z propagandystów stwierdził, że zarzuty są "bajkami" i źle jest w "wielu miejscach, nie tylko na froncie". W pewnym momencie na nagraniu słychać różnego rodzaju wulgaryzmy i inwektywy rzucane w języku rosyjskim, a także zarzuty o "zdradę Rosji" i "kłamstwa na rzecz obcego wywiadu".
Jeden z propagandystów w pewnym momencie nie wytrzymał i rzucił się na drugiego z rozmówców. Wywołała się awantura. Mężczyźni zadali sobie kilka ciosów, zanim rozdzieliła mężczyzn ochrona.
Ostatecznie wrócili oni do rozmowy. Materiał był emitowany na żywo.
Nagranie z bójki opublikował m.in. były wiceszef MSW Ukrainy Anton Heraszczenko.
Rosyjscy "korespondenci wojny Z" zaczynają tracić panowanie nad sobą. Już teraz atakują się nawzajem podczas transmisji na żywo. "SMO" (specjalna operacja wojskowa, jak nazywa wojnę z Ukrainą rosyjska propaganda - przyp. red.) przebiega zgodnie z planem - skwitował nagranie Heraszczenko.