Przejechał zaledwie kilka kilometrów. Nowe ferrari nadaje się do remontu

Szerokim echem w mediach społecznościowych odbił się "wyczyn" jednego z brytyjskich kierowców. Mężczyzna rozbił swoje nowe ferrari po przejechaniu zaledwie kilku kilometrów.

Właściciel Ferrari nie zdążył nacieszyć się swoim nabytkiemWłaściciel Ferrari nie zdążył nacieszyć się swoim nabytkiem
Źródło zdjęć: © Twitter

O zderzeniu w Derby stało się głośno dzięki mediom społecznościowych. Do niefortunnego incydentu doszło 1 kwietnia, jednak zdecydowanie nie było to primaaprilisowy dla właściciela czerwonego ferrari. Wiosenna przejażdżka sportowym autem niestety nie trwała długo.

Właściciel Ferrari zapewne zapamięta pierwszy wyjazd z garażu na całe swoje życie. Po przejechaniu zaledwie trzech kilometrów sportowe auto kierowane przez Brytyjczyka rozbiło się na jednej z dróg. Na szczęście nikt nie ucierpiał w tym zdarzeniu. Luksusowy samochód nadawał się jednak tylko do remontu.

Wypadek wywołał dyskusję wśród internautów. Wielu z nich postanowiło zabrać głos w sprawie rozbicia się wartego kilkaset tysięcy funtów ferrari. Zdaniem części komentujących możliwość prowadzenia tego typu auta powinni mieć tylko wybrani, którzy weszliby w posiadanie specjalnego prawa jazdy. Inni proponowali obowiązkowe szkolenia dołączane w pakiecie do samochodu przy zakupie.

Naprawdę nie mogę zrozumieć, jak ci ludzie myślą, że normalne prawo jazdy kwalifikuje ich do prowadzenia supersamochodów bez szkolenia - napisał jeden z internautów.

Kaczyński o kryzysie gospodarczym. Dworczyk tłumaczy

Wybrane dla Ciebie