Jowita Zielińska zaginęła na początku lipca 2024 roku. 30-letnia kobieta o poranku wyjechała rowerem z Lisin (woj. kujawsko-pomorskie) do pracy w sklepie mięsnym w Rypinie. Po zakończeniu pracy wracała do domu i po raz ostatni była widziana między godz. 13 a 14 w miejscowości Rojewo, zaledwie około kilometra od miejsca zamieszkania. Do domu nigdy nie dotarła, a poszukiwania przez długi czas nie przynosiły przełomu.
18 lipca 2026 roku w pobliżu Lisin natrafiono na ludzkie szczątki. Makabrycznego odkrycia dokonano około 300 metrów od domu Jowity. Rower znajdował się zaś ok. 4 km od miejsca zamieszkania kobiety.
Małgorzata Kręcicka, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Włocławku, potwierdziła teraz w rozmowie z "Faktem", że doszło do przełomu - jest już na 100 proc. pewne, że znaleziono szczątki Jowity Zielińskiej. Takimi ustaleniami podzieliła się po otrzymaniu wyników badań DNA.
"Coraz bliżej"
Śledczy uważają, że sprawa może mieć charakter kryminalny, ale na razie nie jest to potwierdzone.
Dopóki nie mamy wyników sekcji, nadal jest to zagadka kryminalna, ale jesteśmy coraz bliżej jej rozwiązania - przekazała prok. Kręcicka.
Prokuratorzy liczą na to, że uda się ustalić rodzaj obrażeń, które doprowadziły do zgonu kobiety.
Aktualnie śledztwo prowadzone jest w sprawie pozbawienia wolności młodej kobiety na czas trwania powyżej siedmiu dni. Ma to związek z rutynową procedurą. Gdy tylko wszystkie informacje zostaną zgromadzone, kwalifikacja ulegnie modyfikacji.