Najważniejsze informacje
- 16-latka przestała oddychać podczas kolonii w Bieździedzy.
- Akcja ratunkowa trwała wiele minut i wymagała użycia defibrylatora.
- Nastolatkę przetransportowano śmigłowcem do szpitala w Rzeszowie.
Szybka reakcja opiekunów i strażaków kluczowa dla życia
Jak wynika z relacji przedstawionych przez bryg. Wacława Pasterczyka ze straży pożarnej w Jaśle, inicjatywa natychmiastowego masażu serca podczas oczekiwania na służby pozwoliła utrzymać szansę na uratowanie życia nastolatki. Strażacy z OSP Kołaczyce, którzy dotarli na miejsce, użyli automatycznego defibrylatora AED. Dzięki temu sprzętowi udało się przywrócić oddech i akcję serca 16-latki, zanim została przetransportowana do szpitala.
Policja i ratownicy komentują dramatyczne wydarzenie
Do dramatycznych chwil odniosła się również przedstawicielka lokalnej policji. Nadkom. Ewelina Wrona z Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie poinformowała, że funkcjonariusze udzielali asysty podczas interwencji, podkreślając, że do zdarzenia doszło "z przyczyn zdrowotnych". W rozmowie z mediami Wrona przekazała: "Mogę potwierdzić, że policjanci z Jasła na miejscu udzielali asysty."
Z kolei bryg. Wacław Pasterczyk dodał szczegóły dotyczące przebiegu zdarzenia.
O godz. 7.43 otrzymaliśmy zgłoszenie, że w szkole podstawowej w Bieździedzy, na trwającym tam obozie czy półkolonii, jedna z młodych opiekunek, 16-latka, nagle przestała oddychać, zatrzymało się krążenie. Jeden z opiekunów zaczął wykonywać masaż serca. Strażacy z Kołaczyc użyli defibrylatora AED i przy pomocy tego AED tej młodej osobie wróciło krążenie i oddech. Śmigłowcem została zabrana do szpitala w Rzeszowie, z tym stabilnym już oddechem - cytuje jego słowa "Super Express".