"Reszta tylko patrzyła". Brat zmarłej o wypadku pod Chodzieżą
W tragicznym wypadku pod Chodzieżą (woj. wielkopolskie) zginęła 43-letnia Marzena i jej 4-letnia córka Pola. Jak donosi "Fakt", rodzina i społeczność są wstrząśnięci brakiem reakcji świadków, a dodatkowo oburzenie wywołało nagranie z tragedii, które trafiło do sieci.
Najważniejsze informacje
- 43-letnia Marzena i jej córka zginęły w wyniku zderzenia z ciężarówką.
- Jedynie jeden świadek podjął działania ratunkowe, pomagając dzieciom.
- Udostępniony w sieci film z wypadku wywołał oburzenie.
Wypadek pod Chodzieżą
Do tragicznego wypadku doszło 28 stycznia na drodze wojewódzkiej nr 193 w pobliżu miejscowości Studźce. Jak informuje Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej, na prostym odcinku zderzyły się dwa pojazdy - samochód osobowy i ciężarowy. Po wypadku auta znalazły się uszkodzone na przeciwległych poboczach, przy czym pojazd ciężarowy przewrócił się częściowo do rowu.
W wyniku zdarzenia poszkodowane zostały trzy osoby podróżujące samochodem osobowym - kobieta oraz dwójka jej dzieci. 43-letnia Marzena zginęła na miejscu, natomiast jej córka zmarła później w szpitalu.
Brat zmarłej, pan Sebastian, nie kryje emocji. "Tylko jeden pan ratował z auta dzieci, reszta tylko patrzyła, a najgorsze, że jeden z mężczyzn nagrywał ze zdarzenia filmik, który teraz krąży po sieci" - mówił w rozmowie z "Faktem".
Nagranie z momentu tragedii pojawiło się w internecie, a jego publikacja wywołała szerokie oburzenie. "Taki brak odpowiedzialności to objaw znieczulicy" - podkreśla pan Sebastian, dodając, że osoby odpowiedzialne powinny ponieść konsekwencje swoich działań. Brat Marzeny w rozmowie z "Faktem" przypomina również, że za nieudzielenie pomocy grożą przewidziane prawem kary.