Rolnik z Gliwic zaorał drogę. Jest zażalenie na areszt 60-latka. "Liczę, że go zobaczę"

Rodzina rolnika Józefa M. z Gliwic walczy o możliwość szybszego kontaktu z 60-latkiem. Jak podaje "Fakt", bliscy złożyli zażalenie na jego tymczasowy areszt, ale dokument trzeba uzupełnić. Dopiero po poprawkach sąd będzie mógł zająć się sprawą.

.Rolnik z Gliwic zaorał drogę. Jest zażalenie na areszt 60-latka. "Liczę, że go zobaczę"
Źródło zdjęć: © Facebook
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Zażalenie na areszt Józefa M. wpłynęło do sądu w środę 12 sierpnia, ale zawiera braki formalne.
  • Rolnik od 10 sierpnia przebywa w areszcie, gdy przeorał asfalt na ul. Rybackiej w Gliwicach.
  • Rodzina deklaruje, że ma własnego obrońcę i chce jak najszybciej uzyskać możliwość kontaktu z 60-latkiem.

Pierwsze kroki prawne w sprawie uwolnienia rolnika z Gliwic na razie spaliły na panewce. Jak podaje "Fakt", zażalenie na tymczasowy areszt 60-letniego Józefa M. trafiło do sądu, ale nie może jeszcze zostać rozpoznane. Powód? W piśmie są braki, które trzeba uzupełnić.

Sprawa ma związek z głośnym incydentem przy ul. Rybackiej, gdzie świeżo wylany asfalt został przeorany. Józef M. miał celowo zniszczyć drogę, bo uważał, że powstała na należącym do niego gruncie. Prokuratura Rejonowa Gliwice-Zachód postawiła mu zarzuty dotyczące zniszczenia mienia publicznego.


WIDEO
Żadnej katastrofy, żadnej awarii. „Urząd wojewódzki kupił ściemę”


Zażalenie na areszt wpłynęło do gliwickiego sądu w środę, 12 sierpnia. Na razie nie ruszy jednak jego rozpoznanie. Jak przekazała rzeczniczka Sądu Okręgowego w Gliwicach sędzia Agata Dybek-Zdyń, dokument wymaga uzupełnienia. Dopiero gdy formalności zostaną załatwione, sąd będzie mógł zająć się argumentami rodziny i obrony 60-latka.

Na ten moment nie ma prawidłowo wniesionego zażalenia na areszt - informowała sędzia Agata Dybek-Zdyń. Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że po uzupełnieniu braków sąd dopiero będzie mógł odnieść się do argumentów obrony.

Rolnik z Gliwic zaorał drogę. Rodzina czeka na kontakt

Bliscy 60-latka mówią, że korzystają z pomocy własnego adwokata. Prokurator Miłosz Żymełka przekazał jednak, że do tej pory otrzymał tylko jedno upoważnienie do obrony. Udzielił go sam rolnik

Dla rodziny równie ważne jak spór o areszt jest to, by móc zobaczyć zatrzymanego. Siostra Józefa M. relacjonowała, że próbowała przekazać mu ubrania, bo został zatrzymany prosto z pola w roboczym stroju.

Próbowałam się z nim skontaktować zaraz po aresztowaniu, dostarczyć mu jakieś ubrania, bo prosto z pola go wzięli w roboczych ubraniach, ale nie pozwolono. Jest mi bardzo przykro - mówi w "Fakcie". - Liczę, że szybko go zobaczę. Cela to nie jest dla niego miejsce - dodała.

Mieszkańcy, z którymi rozmawiało o2.pl, relacjonowali, że mężczyzna miał przekonywać, iż droga należy do niego.

Miał swoje wizje, że nikt mu tu nie będzie jeździł, bo to jego droga, jego ojcowizna - mówi anonimowo jeden z sąsiadów w rozmowie z o2.pl. Inny rozmówca wspominał też doprowadzenie 60-latka do aresztu: - W klapkach go wzięli, buty miał jeszcze w traktorze - powiedział.
Wybrane dla Ciebie