Rosja pomaga Iranowi przeciw USA? Ujawniono kulisy
Media w USA informują, że Moskwa udostępnia Iranowi informacje o lokalizacji okrętów i baz USA na Bliskim Wschodzie. Jeśli to się potwierdzi, konflikt Rosji z Waszyngtonem może wejść w nową fazę.
Najważniejsze informacje
- Amerykańskie media opisują przekazywanie Iranowi danych wywiadowczych przez Rosję, co mogło ułatwić ataki na cele USA.
- Administracja Donalda Trumpa publicznie tonuje emocje, ale w Partii Republikańskiej rośnie presja na ostrzejszą reakcję.
- Możliwą odpowiedzią USA jest zacieśnienie współpracy wywiadowczej z Ukrainą przeciwko Rosji.
Pierwsze doniesienia o rosyjskich danych dla Teheranu pojawiły się w kilku dużych mediach amerykańskich.
Jak informował "The Washington Post", Rosja przekazuje Iranowi informacje o celach ataków na siły amerykańskie na Bliskim Wschodzie. - To pierwszy sygnał, że kolejny poważny przeciwnik USA uczestniczy w wojnie - twierdzą trzej urzędnicy zaznajomieni z informacjami wywiadowczymi.
Ta pomoc, o której wcześniej nie informowano, sygnalizuje, że w szybko rozwijającym się konflikcie uczestniczy obecnie jeden z głównych konkurentów USA posiadający broń jądrową i znakomite możliwości wywiadowcze.
Przejęli statek na Bałtyku. Byli tam Rosjanie [WIDEO]
Rosja przekazała Iranowi informacje o lokalizacji amerykańskich zasobów wojskowych, w tym okrętów wojennych i samolotów - dodali trzej urzędnicy, którzy ze względu na delikatność sprawy zachowali anonimowość
Jak podaje "Fakt", to paliwo dla jednego z najpoważniejszych kryzysów między Moskwą a Waszyngtonem od lat. W tle są ataki wymierzone w amerykańskie cele oraz pytanie, jak daleko Kreml posunie się w wsparciu dla Iranu.
Atak Iranu dzięki Moskwie?
Sednem sprawy ma być przekazywanie przez Moskwę informacji o pozycjach amerykańskich okrętów i baz w regionie. Według relacji, takie wsparcie mogło umożliwić atak na amerykańską bazę w Kuwejcie, gdzie zginęło sześciu obywateli USA.
Ważny szczegół dotyczy zakresu wsparcia. Rosja nie przekazuje tzw. pakietów planowania celów, które zawierają propozycje metod ataku i doboru broni. Ma chodzić o dane namierzające, a więc poziom niższy od aktywnego udziału w operacjach. Mimo to skala ryzyka dla amerykańskich wojsk jest oczywista.
Publiczne komunikaty z Białego Domu są stonowane. Donald Trump nazwał pytanie o rosyjską ingerencję "głupim pytaniem". Z kolei szef Pentagonu Pete Hegseth stwierdził w CBS, że Rosja "tak naprawdę nie ma znaczenia".
Rzeczniczka Karoline Leavitt dodała, że liczy się to, by USA "pokonywały" reżim irański. Doradca prezydenta Steve Witkoff miał spokojnie poprosić Rosjan o wstrzymanie przekazywania danych.
Za kulisami nastroje są jednak inne. W Partii Republikańskiej narasta gniew, szczególnie że Ukraina udziela USA wsparcia w zwalczaniu dronów Shahed.
Wołodymyr Zełenski wysyła specjalistów na Bliski Wschód, by dzielili się doświadczeniami z obrony przed tym typem zagrożeń. Ten kontrast może wzmacniać oczekiwania twardszej reakcji wobec Kremla.
Jednym z realnych kierunków odpowiedzi jest zacieśnienie współpracy wywiadowczej z Kijowem. Od początku wojny Amerykanie przekazują Ukrainie dane namierzające rosyjskie cele, a ostatnio siły Putina znów traciły teren. Wzmocnienie strumienia informacji dla Ukrainy uderzałoby w zdolności Rosji na froncie i byłoby czytelnym sygnałem politycznym.
Relacje Rosji i Iranu nie są przypadkowe. Na początku wojny z Ukrainą Teheran dostarczył Moskwie drony Szahed, a później pomógł w budowie fabryki, gdzie powstają konstrukcje Geran-2 i Geran-3 oparte na irańskich rozwiązaniach.
Rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow, do którego dotarł w piątek "The Washington Post", odmówił komentarza w sprawie ustaleń wywiadowczych. Moskwa oficjalnie wezwała do zakończenia wojny, którą określiła mianem "niesprowokowanego aktu zbrojnej agresji".