Mieszkańcy Rosji ustawiają się w kolejkach, żeby przerobić samochody na gaz LPG. Ukraińskie ataki na rafinerie spowodowały w Rosji ogólnokrajowe niedobory paliwa i wzrost cen, a także doprowadziły do długich kolejek na stacjach benzynowych - poinformowała we wtorek agencja Reuters.
Pierwsze sygnały o zmianie zachowań kierowców płyną od firm montujących instalacje gazowe w Moskwie. Właściciel jednej z nich, Jegor Popow, przekazał, że popyt na usługi wyraźnie skoczył, a terminy szybko się zapełniają. - Mamy listę oczekujących aż do września – powiedział, cytowany przez Reutersa.
Podobne obserwacje opisał kierujący inną firmą Siergiej Miedwiediew. Jak relacjonował, zgłoszeń jest więcej, niż zespół jest w stanie obsłużyć w normalnym trybie pracy.
Otrzymaliśmy 276 telefonów w ciągu jednego dnia, ale mogliśmy obsłużyć tylko około 30 lub 40 klientów - powiedział.
Miedwiediew wskazywał też powód, dla którego część kierowców wybiera teraz LPG zamiast benzyny. - Nie ma kolejek, a ceny są o 50 proc. czy nawet dwie trzecie niższe niż ceny benzyny - dodał.
Według agencji Reuters, na sytuację na rynku paliw miały wpłynąć ukraińskie uderzenia w rosyjską infrastrukturę rafineryjną. Agencja podkreśliła, że nasilone ostrzały rafinerii doprowadziły do dotkliwych niedoborów paliwa w niemal wszystkich regionach kraju, a w konsekwencji także do długich kolejek na stacjach benzynowych.
W ostatnich miesiącach ukraińska armia regularnie przeprowadza takie uderzenia na terytorium Rosji, celując głównie w infrastrukturę energetyczną.
Reuters opisał też poniedziałkowy atak dronów na rafinerię w Omsku, położoną w południowo-zachodniej części Syberii, prawie 2,5 tys. km od granicy z Ukrainą. Według agencji był to jeden z najdalszych ukraińskich ataków od początku wojny z Rosją. - To ostatni z 11 największych producentów benzyny w Federacji Rosyjskiej, który został zaatakowany przez siły ukraińskie - oświadczył Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy, dodając, że nalot dronów spowodował pożar na terenie zakładu.