Rozmawiał z kolegą z Iranu. Miastem płynęła "rzeka krwi"

Od 28 grudnia trwają ogromne protesty w Iranie. Obywatele domagają się zmian ze względu na fatalną sytuację gospodarczą oraz społeczną. Reżim zabija protestujących, używając ostrej amunicji. Mohammadreza Rezazadeh, Irańczyk mieszkający w Polsce, przyznaje, że tylko USA mogą zmienić sytuację. - Niestety widzę, że taka możliwość jest coraz mniej realna - mówi w rozmowie z o2.pl.

Irańczyk tłumaczy, dlaczego ludzie protestują.Irańczyk tłumaczy, dlaczego ludzie protestują.
Źródło zdjęć: © Associated Press, East News, Instagram.com | Vahid Salemi
Rafał Strzelec

Protesty w Iranie rozpoczęły się 28 grudnia. Ich przyczyną jest ogromna inflacja, sięgająca blisko 50 proc., drastyczny spadek wartości irańskiego riala, znaczne podwyżki cen benzyny, a co za tym idzie wielu produktów i usług. Jako pierwsi na ulicę wyszli handlarze z teherańskiego Wielkiego Bazaru. Po nich do protestów dołączyli studenci i inni obywatele.

Masowe protesty ogarnęły 187 miast. Irański reżim nie przyjmuje do wiadomości, że ludzie mają dość sytuacji wewnątrz kraju. Ajatollah Ali Chamenei oskarżył protestujących o "rujnowanie własnych ulic, aby uszczęśliwić prezydenta innego kraju" - miał na myśli prezydenta USA Donalda Trumpa. W odpowiedzi na manifestacje reżim wysłał służby bezpieczeństwa, które używają brutalnych metod do pacyfikowania ludności. Z ostatnich danych organizacji Human Rights Activists in Iran (HRANA) wynika, że potwierdzono śmierć 2615 osób. Kolejnych 18 470 osób aresztowano. Jednak wedle mniej oficjalnych doniesień CBS News, ofiar może być nawet od 12 do 20 tysięcy.

Irańczyk o sytuacji w kraju. "To bardzo przejmujące"

Mohammadreza Rezazadeh mieszka w Polsce od 2017 roku. Znajomi mówią do niego po prostu Michał. Prowadzi kanał "Irańczyk w Polsce", pokazując różnice kulturowe i obyczajowe pomiędzy dwoma krajami. Teraz, gdy w Iranie rząd morduje obywateli, myślami jest w swojej ojczyźnie. Tym bardziej, że ma tam bliskich.

Dzwoniła do mnie mama. Baliśmy się, że jesteśmy na podsłuchu. Wszystkie linie telefoniczne w Iranie są kontrolowane. Rozmawialiśmy krótko, właściwie tylko o zdrowiu. Musieliśmy bardzo dobrze zagospodarować czas rozmowy, bo połączenia są drogie. Mam pewność, że rodzice są zdrowi. Natomiast w czwartek rozmawiałem z kolegą z Rasztu. Mówił, że ulice naszego miasta wyglądają jak rzeka krwi - mówi Mohammadreza "Michał" Rezazadeh w rozmowie z o2.pl.

Protesty trwają już 18 dni mimo krwawych metod dyktatora. Ajatollah Chamenei rządzi krajem od ponad 30 lat. To on kieruje rządem, wojskiem, sądownictwem i mediami, choć jego status to "przywódca duchowy". Chamenei przejął władzę po śmierci Ruhollaha Chomeiniego, "twarzy" rewolucji irańskiej z 1979 roku, która doprowadziła m.in. do wprowadzenia prawa szariatu, nakazującego kobietom zakrywanie ciała. Każde odstępstwo jest traktowane w sposób brutalny i bezwzględny. Nie dość, że w Iranie nie ma swobód obywatelskich, to jeszcze polityka władz uderzyła zdecydowanie w ekonomiczną stronę życia obywateli.

Protesty zaczęły się od zamykania bazarów. Kupcy zauważyli, że nie mają klientów, bo ludzi nie stać na wiele rzeczy. Ceny ropy poszły w górę, a wraz z nimi – ceny wszystkiego. Irańczyków normalnie nie stać już na chleb. Mięso? W tym kraju jest luksusem. Zachód powtarza, że Iran jest bogatym krajem. Irańczycy nie widzą tego bogactwa. Borykają się z ogromną biedą dlatego, że rząd jest nieudolny. Zamyka Iran ze wszystkich stron, chcąc uczynić go samowystarczalnym. Obywatele Iranu nie korzystają z kart Visa czy MasterCard, nie widzą zachodnich samochodów. Nie mają kontaktu z tym, co zewnętrzne - opowiada Rezazadeh.

Dodaje, że wpływ na sytuację w Iranie mają także zachodnie sankcje, ale "ciągłe powtarzanie tego jest powielaniem propagandy islamskiego reżimu".

Rząd Iranu nie jest zdolny do tego, by prowadzić ten kraj w sposób odpowiedzialny. Gdy jeszcze 10 lat temu mieszkałem w Iranie, jeden dolar kosztował trzydzieści sześć tysięcy riali. Teraz jeden dolar kosztuje milion siedemset tysięcy riali. Tak bardzo Iran upodlił swoją ekonomię. Irańczycy nie mają nic do stracenia, dlatego wychodzą na protesty. Dlatego chcą obalić ten reżim, bo on niczego nie zmieni - mówi nam Irańczyk.

Jak wynika z analizy portalu money.pl, w ciągu ostatnich ośmiu lat siła nabywcza irańskiej waluty spadła o ponad 90 proc. W grudniu w Iranie wprowadzono reformę cen paliw. Rząd zdecydował się na drastyczne ograniczenie subsydiów. Podwyżka wyniosła 67 proc., uderzając wszystkich po kieszeniach. Bezrobocie w kraju wynosi już 20 proc. Pieniądze, zamiast na rozwój, trafiają do instytucji religijnych oraz sił bezpieczeństwa.

Irańczycy liczą na Trumpa? "Zaczął się dogadywać z władzą"

Donald Trump jeszcze niedawno otwarcie groził Iranowi interwencją, jeśli ten będzie brutalnie pacyfikował protesty. - Jeśli to zrobią, podejmiemy bardzo zdecydowane działania - mówił prezydent USA o zapowiedziach dotyczących kary śmierci dla Irańczyków.

Jednak w ostatnich dniach i godzinach informacje zza oceanu wskazują, że USA na razie nie podejmą żadnych działań. Biały Dom przekazał, że władze Iranu wstrzymały w środę 800 egzekucji antyrządowych demonstrantów. W czwartek "New York Times" przekazał, iż premier Izraela Benjamin Netanjahu zwrócił się do prezydenta USA Donalda Trumpa, by ten odłożył atak na władze w Teheranie. Z podobnym apelem zwrócić się miały Katar, Arabia Saudyjska, Oman i Egipt w obawie przed regionalnym konfliktem. Są jednak też inne komunikaty mówiące, iż amerykański lotniskowiec zbliża się do Bliskiego Wschodu.

Irańczycy łudzili się jeszcze, że pomoże im Donald Trump i że uczyni to samo, co w Wenezueli – porwie irańskiego przywódcę duchowego, będącego źródłem wszelkiego zła. Ewidentnie Trump też zmienił stronę i zaczął się dogadywać z władzą. Propaguje kłamstwa, że w Iranie ustało mordowanie i że zawieszone są kary śmierci - mówi Mohammadreza "Michał" Rezazadeh.

Dodaje, że nie należy ufać irańskiemu reżimowi. Ten uważa protestujących za zdrajców, agentów Mosadu.

Tymczasem to są zwykli Irańczycy, którzy pragną żyć normalnie, być wolnymi w swoim kraju, we własnym domu. Irańskie kobiety nie chcą, by to mężczyźni decydowali o ich losie. Nie chcą, by był potrzebny podpis ojca lub wujka, aby mogły pracować, mieć paszport czy wyjść za mąż. To tematy, którymi Irańczycy żyją od 47 lat. Mają tego dość. Chcą żyć normalnie - mówi nasz rozmówca. - To bardzo przejmujące, że Irańczycy wciąż wychodzą na ulice i wykrzykują: "Śmierć dyktaturze i Chameneiemu!", mimo ogromnego i brutalnego mordowania ludzi - zaznacza.

Jego zdaniem tylko interwencja USA mogłaby zmienić sytuację w Iranie. Irańczycy mieli nadzieję, że Trump coś zmieni, ale jak mówi Michał, zdawali sobie doskonale sprawę z jego biznesowego podejścia.

Niestety widzę, że taka możliwość jest coraz mniej realna. To duże rozczarowanie. Pokazuje, że źródła protestów wcale nie są na Zachodzie. One pochodzą z irańskich serc. Dlatego tak wielu ludzi wychodzi na ulice mimo tych morderstw - zauważa.

Jak dodaje nasz rozmówca, wielu Irańczyków opuściło kraj i wyjechało za lepszym życiem na Zachód. W jego opinii "zostali zmuszeni do tego, by szukać swojej wolności gdzieś indziej". Nic dziwnego, skoro w Iranie nawet rozmowy o polityce są zakazane. Internet jest odcinany, a jedynym źródłem wiedzy jest telewizja publiczna.

Irańczycy są naprawdę "szczęśliwymi" ludźmi, bo mało wiedzą o polityce. Ale mają świadomość tego, że cały Zachód nie będzie takim "nowotworem" dla Iranu, jakim jest Republika Islamska. Obecne władze okradają swoich obywateli i wspomagają terroryzm w regionie. Dlatego Irańczycy woleliby, aby Trump interweniował. Wybierają mniejsze zło - uważa Irańczyk.

"Zachód nie jest w stanie tego pojąć"

Doskonałym przykładem tego, jak wygląda życie w Iranie, jest sprawa z 2022 roku. We wrześniu 22-letnia Kurdyjka Mahsa Amini została aresztowana po tym, jak jej nakrycie głowy miało niewystarczająco zasłaniać jej włosy.

Przyjechała do Teheranu z bratem, by odwiedzić miasto. Sposób noszenia przez nią chusty nie spodobał się policji moralności. Pobili ją brutalnie i zabrali do radiowozu. Po przyjeździe na komisariat zemdlała. Dwa dni później zmarła. To są realia Iranu. Mówimy o wielkiej patologii. To jest wojna między Irańczykami a Islamską Republiką. Zachód nie jest w stanie tego pojąć ani zrozumieć - wspomina Michał.

Wydarzenie również doprowadziło do masowych protestów w Iranie. Kobiety zdejmowały nakrycia głowy - była to forma buntu przeciw władzy.

Proszę sobie wyobrazić, w jak fatalnej sytuacji jest Iran, skoro ludzie marzą o tym, by Stany Zjednoczone interweniowały w ich kraju - mówi Mohammadreza "Michał" Rezazadeh.

Jak dodaje, gdy w czerwcu Izrael uderzył na Iran, stał po stronie swojej ojczyzny, bowiem było to uderzenie w jego kraj, a nie wyłącznie w reżim.

Ale w momencie, gdy widzę, jak brutalnie rząd Iranu traktuje własnych obywateli, nie pozostaje mi nic innego, jak prosić Zachód również o pomoc i interwencję - podsumowuje nasz rozmówca.

Rozmawiał: Rafał Strzelec, dziennikarz o2.pl

Wybrane dla Ciebie
Jedna przesyłka z Niemiec. Tak zaczął się pożar pod Poznaniem
Jedna przesyłka z Niemiec. Tak zaczął się pożar pod Poznaniem
Turyści chętnie odwiedzają Polskę. W 2025 r. lepsza od nas była tylko Malta
Turyści chętnie odwiedzają Polskę. W 2025 r. lepsza od nas była tylko Malta
Polka próbowała uciec do Wielkiej Brytanii. Została zatrzymana na lotnisku
Polka próbowała uciec do Wielkiej Brytanii. Została zatrzymana na lotnisku
Wszedł do Biedronki. Zobaczył truskawki. "Odechciało mi się je kupić"
Wszedł do Biedronki. Zobaczył truskawki. "Odechciało mi się je kupić"
"Łoś zjada śnieg". Niesie się filmik. Leśnicy tłumaczą
"Łoś zjada śnieg". Niesie się filmik. Leśnicy tłumaczą
Był w domu zmarłej rodziny. "Takiej tragedii jeszcze nie widziałem".
Był w domu zmarłej rodziny. "Takiej tragedii jeszcze nie widziałem".
Szybkie pączki bez wyrastania. Prosty przepis
Szybkie pączki bez wyrastania. Prosty przepis
Nowi milionerzy w Polsce. Dwie "szóstki". Wiadomo, gdzie padły
Nowi milionerzy w Polsce. Dwie "szóstki". Wiadomo, gdzie padły
Rekord w polskiej transplantologii w 2025 roku. Tak dobrze jeszcze nie było
Rekord w polskiej transplantologii w 2025 roku. Tak dobrze jeszcze nie było
Macają pieczywo i go nie kupują. Sieci handlowe reagują
Macają pieczywo i go nie kupują. Sieci handlowe reagują
Pracownik kradł paliwo na stacji. Tak się tłumaczył policjantom
Pracownik kradł paliwo na stacji. Tak się tłumaczył policjantom
Szybki wyjazd do sanatorium. Są oferty last minute
Szybki wyjazd do sanatorium. Są oferty last minute
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu o2