Wpadł do kadzi. Było 1100 stopni. Wieści po tragedii w Częstochowie
Koniec postępowania w sprawie tragicznego wypadku w hucie w Częstochowie. Śledczy ustalili, że 37-letni mężczyzna, który wpadł do rozgrzanej kadzi, miał targnąć się na swoje życie.
Tragedia rozegrała się 22 października 2025 roku około godz. 9.00 w hucie w Częstochowie. "Dziennik Zachodni" donosi, że pracownik huty znajdował się na kładce technicznej około siedmiu metrów nad ziemią. Pod nim była kadź przeznaczona do transportu płynnego metalu. Zbiornik był pusty, jednak temperatura w nim miała dochodzić do 1100 stopni.
W pewnym momencie 37-letni pracownik wpadł do wnętrza kadzi. Poniósł śmierć na miejscu. Prokuratura zbadała sprawę. Kluczowe okazały się zapisy monitoringu i przesłuchanie świadków.
- Stwierdzono, że mężczyzna, znajdując się na kładce, przekroczył barierkę zabezpieczającą i wskoczył do wnętrza kadzi - przekazał "Dziennikowi Zachodniemu" Tomasz Ozimek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.
Według prokuratury mężczyzna targnął się na swoje życie. Postępowanie wykazało, że w tej sprawie nie było działania osób trzecich czy też zaniedbań po stronie pracodawcy. Nie stwierdzono również, by ktoś pomagał 37-latkowi w jego działaniu.
Wobec powyższego postępowanie zostało umorzone. Ze względu na fakt, że nikt nie zaskarżył decyzji prokuratury, postanowienie jest prawomocne i zamyka sprawę tragedii w częstochowskiej hucie.