"Seks stał się jej bronią". Doniesienia o agentce z Białorusi
Ina Kardasz została zatrzymana za szpiegostwo na rzecz białoruskiego KGB. Telewizja TSN przekazała szczegóły dotyczące jej działalności. Kardasz miała m.in. wykorzystywać "seks jako broń", aby pozyskać informacje od ukraińskiego wojskowego.
Ina Kardasz została zatrzymana pod koniec stycznia przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy i funkcjonariuszy Głównego Zarządu Wywiadu Ministerstwa Obrony (HUR). Jak się okazało, 35-latka współpracowała z białoruskim wywiadem od 2015 roku. Już jako agentka pracowała w latach 2018-2019 dla niezależnego, białoruskiego portalu TUT.by, który zlikwidowano po masowych protestach na Białorusi.
W 2020 roku Kardzasz została wysłana na Ukrainę, aby prowadzić działalność agenturalną. Kobieta podszywała się pod dziennikarkę - pracowała m.in. dla telewizji 112.ua, potem przeniosła się do agencji Interfax-Ukraina. Miała rozmawiać m.in. z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim i byłym szefem jego gabinetu, Adrijem Jermakiem. W 2025 Kardasz wyszła za mąż.
Jak podaje Biełsat, jej zadaniem było zbieranie informacji o Białorusinach i Rosjanach, którzy jako ochotnicy walczyli po stronie Ukrainy. Miała też zdobyć informacje na temat relacji Chin i Ukrainy poprzez ambasadę.
Białoruska agentka w Ukrainie. "Seks stał się jej bronią"
Teraz pojawiły się nowe informacje o działalności 35-latki. Telewizja TSN podaje, że dla Kardasz "dziennikarstwo i seks stały się bronią". Już w 2016 roku podczas spotkania tzw. trójstronnej grupy kontaktowej w Mińsku miała zostać polecona szefowi agencji Interfax-Ukraina. Miała stworzoną legendę dziennikarki pracującej dla opozycyjnych mediów w Białorusi. W 2020 roku przeniosła się na Ukrainę, gdzie szybko pięła się po ścieżkach zawodowej kariery.
"Regularnie spotykała się z władzami kraju na nieoficjalnych spotkaniach, wyjeżdżała za granicę na międzynarodowe konferencje i jako korespondentka agencji utrzymywała kontakt z dyplomatami" - donosi portal nashaniva.com w oparciu o ustalenia TSN.
Wykorzystywała tę pracę oraz kontakty swoich kolegów z redakcji, aby poszerzać własne relacje wśród ukraińskich polityków, wojskowych i zagranicznych dyplomatów - wspomniał rzecznik SBU Artem Dechtiarenko.
SBU zainteresowało się poczynaniami dziennikarki. W przechwyconej rozmowie telefonicznej przyznawała, że lubi rolę szpiega przebranego za dziennikarkę. - Naprawdę dobrze potrafię zdobywać informacje - twierdziła Kardasz. Białoruskie KGB nakazało jej pozyskać dane o ochotnikach z Rosji i Białorusi, którzy walczyli po stronie Ukrainy. Służby chciały mieć informacje o ich rodzinach, by móc wywierać nacisk. Rosjanom zależało, aby poznać kanały, jakimi ochotnicy przechodzili na stronę ukraińską.
Ina Kardasz miała zwerbować jednego dowódcę ukraińskiego pododdziału bojowego. Agentka użyła w tym celu swoich wdzięków. Telewizja TSN ma ponoć nagrania, które to potwierdzają, jednak nie pokazano ich ze względów etycznych. Ukraiński dowódca zdawał nie wydał swojej kochanki, bowiem "szaleńczo się w niej zakochał". Kardasz pisała do swojego oficera prowadzącego, że ukraiński żołnierz to "jej frajer".
"Białoruska Mata Hari", jak ją okrzyknięto, miała przeniknąć do ambasady Chin, by zdobyć informacje o relacjach z Ukrainą. Celem maksimum było jej zatrudnienie Głównym Zarządzie Wywiadu Ukrainy. Ukraińcy zdawali sobie jednak już sprawę, kim jest 35-latka i podjęli z nią grę operacyjną. - Pozwoliło to nie tylko dokumentować każdy jej krok, ale także regularnie dezinformować białoruskie służby specjalne za jej pośrednictwem - mówią przedstawiciele SBU. Obecnie Ina Kardasz przebywa w areszcie. Grozi jej 15 lat więzienia oraz utrata całego majątku.