Siedział w liściach. Głośno krzyczał. Leśnik melduje. "Misja wykonana"

Młody puszczyk znaleziony w miejskim parku przez ponad dwa tygodnie był pod czujnym okiem leśnika z Nadleśnictwa Świdnica. Ptak uczył się samodzielności, a jego losy z uwagą obserwowali opiekunowie. Teraz leśnicy przekazali radosną wiadomość – sowa poradziła sobie w naturze. To nasza #DziennaDawkaDobregoNewsa.

Szczęśliwy finał historii młodej sowySzczęśliwy finał historii młodej sowy
Źródło zdjęć: © Nadleśnictwo Świdnica
Danuta Pałęga

Leśnicy z Nadleśnictwa Świdnica podzielili się w mediach społecznościowych radosną wiadomością. Opublikowali nagranie, na którym widać sowę siedzącą na gałęzi w wieczornej ciemności lasu. Jak wyjaśnili, to szczęśliwe zakończenie historii młodego puszczyka, którym przez ponad dwa tygodnie opiekował się strażnik leśny.

Historia zaczęła się 26 lutego, kiedy w jednym z parków miejskich znaleziono młodego puszczyka. Ptak siedział na ziemi i głośno nawoływał swoich rodziców, domagając się jedzenia. Jak podkreślają leśnicy, takie zachowanie jest całkowicie naturalne. Młode sowy często trafiają na ziemię, gdy niezdarnie opuszczają dziuple lub gniazda i uczą się samodzielności.

Wyjątkowe miejsce w Polsce. Objęto je specjalną ochroną

W mieście czyha jednak wiele zagrożeń

Choć w naturalnym środowisku taka sytuacja nie budziłaby większego niepokoju, w miejskim parku młoda sowa mogła być narażona na liczne niebezpieczeństwa. Leśnicy zwracają uwagę, że czasem ludzie – kierowani dobrymi intencjami – próbują zabierać takie ptaki z miejsca, w którym je znaleźli. Inni chcą je dotykać lub głaskać.

Do tego dochodzi jeszcze zagrożenie ze strony psów i kotów, które mogą natknąć się na bezbronne zwierzę. Dlatego strażnik leśny postanowił przez kolejne dni obserwować młodego puszczyka i pilnować, aby mógł spokojnie dorastać w swoim naturalnym środowisku.

Najtrudniejsze były pierwsze dni

Jak relacjonują pracownicy nadleśnictwa, pierwsze dwie doby były najtrudniejsze – młody ptak spędził je na ziemi. Z czasem jednak sytuacja zaczęła się zmieniać.

Najpierw sowa zaczęła wspinać się na krzewy, a z każdym kolejnym dniem znajdowała się coraz wyżej. Puch stopniowo ustępował miejsca piórom, a młody puszczyk zaczął ćwiczyć skoki między gałęziami i pierwsze krótkie podloty. W końcu dotarł do koron drzew, gdzie coraz sprawniej poruszał się między gałęziami.

Cisza, która oznacza sukces

Dziś w miejscu, gdzie prowadzono obserwację, zapadła cisza. Tym razem jednak – jak podkreślają leśnicy – to bardzo dobry znak. Brak nawoływania oznacza, że młody puszczyk jest już samodzielny i radzi sobie w środowisku naturalnym.

"Cieszmy się przyrodą – także tą, którą mamy tuż obok, w mieście" – podsumowali leśnicy, dzieląc się nagraniem i historią młodej sowy.

Świat jest pełny pozytywnych historii, małych i dużych. Piszemy o nich wszystkich w ramach naszego cyklu #DziennaDawkaDobregoNewsa. Chcesz przeczytać więcej dobrych newsów? Kliknij TUTAJ.

Wybrane dla Ciebie