Afera w USA. Ujawniono wycieczki biskupa. Skandal obyczajowy
Amerykański duchowny Emanuel Shaleta miał przywłaszczyć środki pochodzące z opłat za wynajem nieruchomości należącej do kościoła - wynika z ustaleń serwisu "The Pillar". Portal ujawnia równie, że 69-letni biskup Kościoła chaldejskiego miał odwiedzać dom publiczny w Meksyku.
Amerykański portal śledczy "The Pillar", który zajmuje się sprawami Kościoła katolickiego, dotarł do dokumentów dotyczących 69-letniego biskupa Emanuela Shalety. Duchowny jest przedstawicielem Kościoła chaldejskiego - jednego z tzw. Kościołów wschodnich, który zachowuje własną tradycję liturgiczną, ale jest podporządkowany papieżowi. Ze względu na liczną migrację kilka eparchii (diecezji) znajduje się wUSA.
Według publikacji biskup mógł przywłaszczyć środki pochodzące z opłat za wynajem nieruchomości należącej do Kościoła. Według "The Pillar" chodzi o kwotę co najmniej na poziomie 427 tys. dolarów, choć nie wyklucza się, iż mogła być ona wyższa.
W sprawie jest obecny jeszcze jeden wątek, który dla wielu jest jeszcze bardziej bulwersujący, ze względu na charakter obyczajowy. Biskup Shaleta miał jeździć do The Hong Kong Billionaire’s Club. To dom publiczny znajdujący się w Tijuanie, przygranicznym mieście w Meksyku. Według raportu, do którego dotarł "The Pillar", jeden z detektywów osobiście śledził księdza i jego wizyty. Na facebookowej stronie klubu znajdują się zdjęcia roznegliżowanych pań oraz pokoi, w których, jak można przeczytać, czekają każdej nocy "setki egzotycznych kobiet". Jak podaje Daily Mail, klub oferuje także darmowy transport dla osób, które dojeżdżają z granicy USA i Meksyku.
Biskup Shaleta miał również często widywać się z kobietą, z którą ma wspólne konto bankowe. Tajemnicza koleżanka duchownego miała za nim podążyć razem z dziećmi, gdy przeniesiono go do San Diego po wcześniejszej służbie w Michigan i Toronto. NBC News podaje, że "Shaleta często przebywał sam z dziećmi tej kobiety, traktując je jak własne".
"Kupuje im jedzenie, bawi się z nimi w ich domu, pozwala im swobodnie przebywać w swoim samochodzie oraz podrzuca je w górę" - pisano w raporcie, który ujawniły media.
The Pillar poinformował, że Emanuel Shaleta wysłał w zeszłym miesiącu list rezygnacyjny do Watykanu, jednak według nagrania opublikowanego na YouTube nadal odprawiał niedzielną mszę. Przedstawiciele Kościoła chaldejskiego opublikowali oświadczenie.
"Niektórzy członkowie diecezji św. Piotra w San Diego (USA) złożyli skargi dotyczące biskupa Emmanuela Shalety w związku z niewłaściwym zarządzaniem niektórymi funduszami diecezjalnymi oraz zarzutami o niestosowne relacje. Informacje te krążyły w mediach społecznościowych, zanim wszystkie fakty zostały w pełni wyjaśnione. Zarzuty i skargi wymagają starannego i obiektywnego rozpatrzenia i nie powinny być rozstrzygane poza właściwą procedurą. Sytuacja ta wywołała różne reakcje wśród osób zaangażowanych w życie diecezji. Wszystkie stanowiska są traktowane poważnie i wymagają dokładnej analizy, odpowiedniej dokumentacji oraz czasu, aby prawda mogła zostać w pełni i sprawiedliwie ustalona" - przekazano w oświadczeniu chaldejskiego patriarchy.
Jak dodano, Watykan przeprowadził szczegółowe dochodzenie w celu "ustalenia faktów i podjęcia sprawiedliwej oraz bezstronnej decyzji, tak aby nikt nie został skrzywdzony".