Polak spędzający zimę w Tajlandii pokazał nam film ze sklepu 7Eleven. Ta sieć to prawdziwy hit w Azji, a największym powodzeniem cieszą się tosty. Pan Jakub twierdzi, że niewielki market przypomina Żabkę.
7Eleven to amerykańska sieć sklepów. Pod względem liczby obiektów handlowych wyprzedziła nawet McDonald's. Jest dostępna w USA, Azji i w skandynawskiej części Europy.
7Eleven to hit w Azji, tłumnie odwiedzany przez między innymi przez influencerów. W sieci znajdziemy wiele relacji znanych osób, które będąc w Azji odwiedzają ten sklep. Kuba w Tajlandii nie jest pierwszy raz. Przyznaje, że to "miejsce ratunkowe". Jest tam wszystko, ale najważniejsza jest klimatyzacja.
Często wchodzimy tam, żeby złapać oddech. Temperatura jest przyjemna, więc nie chodzi tylko o zakupy. W niektórych, tych większych można usiąść odpocząć, czasem nawet skorzystać z toalety - mówi o2.pl.
W 7Eleven królują tosty z serem i szynką. Kosztują jedynie 5 złotych. Sprzedawczynie odgrzewają produkt w mikrofali i po dwóch minutach jest gotowy do spożycia.
- Ludzie wrzucają do sieci filmy i wiele rzeczy staje się viralem. Dałam się złapać np. na lava cake. Na co dzień kupuję dynie i ziemniaczki, bo to jedyna, nieszkodliwa opcja dla mnie. Większość rzeczy ocieka cukrem - nie znalazłam ani jednego probiotyku, jogurtu bez cukru, ale najgorsze są kosmetyki - wszystkie wybielające i mają kiepskie składy, nic naturalnego - mówi Kasia, partnerka Kuby.
Para odwiedziła sklep i nagrała obiekt w mieście Hat Yai. Panuje w nim większy niż w innych chaos. Miasto jest blisko granicy z Malezją i stamtąd ludzie przyjeżdżają na zakupy. Sklepów tej marki jest po jednym, dwa na każdej ulicy. Są jak nasze polskie Żabki - twierdzi Polak.