W czasie rutynowego patrolu wszystko wskazywało na spokojny dyżur bez większych emocji. Jeden z policjantów uznał więc, że to idealny moment na… krótką drzemkę. "Sławek nam odpłynął" – skwitował rozbawiony partner, który nie spodziewał się, że chwilę później sytuacja zmieni się o 180 stopni.
Wystarczyło jedno spojrzenie na drogę i nagle spokój prysł. Funkcjonariusz zauważył samochód, którym interesowali się od dawna. "Mam go, mam go Sławek!" – krzyknął, natychmiast wyrywając kolegę ze snu i rozpoczynając nerwową próbę zawrócenia w bezpiecznym miejscu.
Emocje? Tylko u jednego z nich. Drugi zachował stoicki spokój. - Czemu ty tak chaotycznie reagujesz? Ucieknie, to ucieknie. Spokojnie, jak nie teraz, to za godzinę go chapniemy – rzucił, już całkiem rozbudzony.
Ich celem był kierowca, który nocami urządzał nielegalne drifty i nie dawał spać mieszkańcom. Czy tym razem policjantom udało się go w końcu namierzyć? Zobacz fragment "Policjantów z sąsiedztwa".