Chociaż w nadmorskich lokalach próżno na razie szukać turystów, a kurorty i popularne deptaki świecą pustkami, nie brakuje miejsc, gdzie bez przerwy są tłumy. Tak było w jednym ze sklepów sieci Żabka pod Rewalem.
Czytelnik o2.pl przecierał oczy ze zdumienia, gdy wszedł do sklepu ok. 22:50. Mężczyzna wziął artykuły pierwszej potrzeby, gdyż dopiero dotarł do kurortu. Patrząc na kolejkę, zaczął obawiać się, że kasjer nie odprawi go z kwitkiem.
Nie widziałem tak ogromnej kolejki w tak małym sklepie - mówi turysta w rozmowie z o2.pl.
Mężczyzna zauważył, że klientami sklepu byli głównie ludzie młodzi. Najczęściej kupowali wyroby tytoniowe i alkohol, ale też papier toaletowy, pieczywo czy hot-dogi.
Turysta stał w kolejce 25 minut. Wyjaśnia, że kasjerzy nie odmówili nikomu obsługi i wszyscy klienci mogli zrobić zakupy. Zaskoczenie było jednak spore.
W okolicy nie ma wielu osób. Widać, że wracamy powoli do kupowania alkoholu i robienia kanapek na własną rękę. Coraz więcej osób rezygnuje ze śniadań w drogich restauracjach i pensjonatach - zauważa Czytelnik o2.pl.