Stawia warunki Radzie Pokoju. Przeszłość prezydenta budzi kontrowersje

Indonezja zawiesiła członkostwo w Radzie Pokoju Donalda Trumpa. Wcześniej groziła opuszczeniem grupy, jeśli ta nie doprowadzi do niepodległości Palestyny. "Twarzą" polityki kraju jest Prabowo Subianto - były generał sił specjalnych Kopassus, a obecnie prezydent kraju, którego biografia budzi kontrowersje.

Indonezja zawiesza członkostwo w Radzie PokojuIndonezja zawiesza członkostwo w Radzie Pokoju
Źródło zdjęć: © Getty Images | Bloomberg
Rafał Strzelec

Kariera wojskowa Prabowo Subianto nabrała rozpędu, gdy w latach 70. ubiegłego stulecia jego oddział odnalazł i zabił Nicolau Lobato, prezydenta Timoru Wschodniego, kraju okupowanego wówczas przez Indonezję. Żołnierzy Subianto wiąże się także z udziałem w jednym z najkrwawszych wydarzeń wojny w Timorze - masakrze w Krakas, w której zginęło około 300 Timorczyków. W 1996 roku generał Subianto, kierując siłami specjalnymi Kopassus, miał dokonać pacyfikacji członków niepodległościowej organizacji o nazwie Ruch Wolnej Papui. Gdy rok później w Indonezji rozgorzały protesty przeciwko prezydentowi Suharto, siły podległe Subianto miały się zająć zduszeniem buntu studentów. W tajemniczych okolicznościach zaginęły 22 osoby - do dziś los 13 z nich jest nieznany.

Sumienie obecnego prezydenta Indonezji mają obciążać również inne zbrodnie. W maju 1998 roku w Dżakarcie doszło do zamieszek spowodowanych kryzysem gospodarczym. Zaatakowano chińską mniejszość. Prym w działaniach miały wieść siły rządowe, w tym oddziały dowodzone przez Subianto. Fala terroru - podpaleń, bicia, zabójstw i gwałtów - przetoczyła się przez Glodok - część miasta zamieszkiwaną przez mniejszość chińską. Zginęło ponad tysiąc osób.

"13 maja 1998 około godziny 10:00 zaczęło się palenie pojazdów i opon na ulicach, sklepy należące do Chińczyków były rabowane, Chińczyków zatrzymywano i krzyczano na nich: ‘Jesteś Chińczykiem?’ Zabrano pieniądze i rzeczy, a indonezyjskie kobiety pochodzenia chińskiego zostały brutalnie zgwałcone" - opisywał świadek tamtych zdarzeń w anonimowej ankiecie.

Subianto został pod koniec dyktatury Suharto zdegradowany i odesłany na emeryturę. Wyjechał do Jordanii. Zaczął rozkręcać działalność biznesową. Jako syn bogatego indonezyjskiego ekonomisty dysponował sporym kapitałem. Zakupił od jednego z oligarchów Nusantara Group – przedsiębiorstwo składające się z 27 firm działających w sektorach energetyki, plantacji, górnictwa i leśnictwa. Powrócił do Indonezji i wziął udział w wyborczych bataliach. W 2009 r. wystartował w wyborach jako kandydat na wiceprezydenta u boku Megawati Sukarnoputri - córki Sukarno, ojca indonezyjskiej niepodległości, obalonego ponoć przez komunistów, po którym władzę przejął Suharto. Warto zauważyć, że w Indonezji w wyborach prezydenckich startuje się w parach, szef państwa ma duże znaczenie, kierując polityką państwa.

W 2014 i 2019 roku Subianto ubiegał się bezpośrednio o fotel prezydencki, jednak bezskutecznie. Ostatecznie wygrał w 2024 roku, uzyskując 58 proc. poparcia. Choć formalnie nigdy nie usłyszał żadnych zarzutów czy wyroku sądu za zbrodnie, które mu się przypisuje, jego przeszłość powinna raczej sprawiać, że będzie "niewybieralny" w demokratycznej rozgrywce. Dlaczego było inaczej?

Epizody przemocy politycznej w Indonezji to temat tabu. Rozmawianie o tym jest na swój sposób niebezpieczne, nawet jeżeli mówimy wyłącznie o przyznaniu sprawiedliwości ofiarom. Na tym budowany jest mit nowoczesnej Indonezji - na domniemanym przewrocie komunistycznym, spisku komunistów, który został obalony. Więc jak można jeszcze karać za to dzielnych żołnierzy? - mówi w rozmowie z o2.pl dr Kornel Bielawski z Uniwersytetu Gdańskiego, ekspert ds. Indonezji.

"Krwawy" generał wytańczył prezydenturę?

Jak dodaje, pojawiają się też pewne sugestie, jakoby Subianto wyciszał nieprzychylne mu głosy dzięki swoim wpływom. "Krwawy" generał powrócił do Indonezji, mając nie tylko potężne zaplecze finansowe, ale także znajomości w aparacie państwowym. Gdy nie odniósł wyborczego sukcesu, zmienił taktykę i stał się politycznym "kameleonem".

W poszczególnych kampaniach wyborczych przyjmował różne strategie wizerunkowe. Raz prezentował się jako nacjonalista, następnie jako zatwardziały zwolennik islamu. Kiedy kadencja Joko Widodo dobiegała końca, doszedł do porozumienia ze swoim dotychczasowym politycznym przeciwnikiem, czyniąc jego syna kandydatem na wiceprezydenta - mówi nam ekspert z UG.

Wspomniany Joko Widodo miał być nadzieją demokracji w Indonezji. Jako burmistrz Surakarty dał się poznać jako polityk będący blisko ludzi. Jego światopogląd kształtował się na Zachodzie - prowadził firmę zajmującą się handlem meblami, które trafiały do Europy. Widodo czerpał stamtąd wzorce, które potem wykorzystywał we własnej polityce. Indonezja zaliczyła za jego czasów skok rozwojowy m.in. dzięki rozbudowie infrastruktury. Gdy nie mógł ubiegać się o kolejną kadencję, postanowił zabezpieczyć interesy rodziny. Sprzymierzył się z niegdysiejszym rywalem - Prabowo Subianto.

Był człowiekiem znikąd, nadzieją demokracji, wielkim przeciwnikiem korupcji i zepsutych elit. Ale jak wchodzisz między wrony, to trzeba krakać tak jak one. Joko Widodo miał ogromne poparcie społeczne i był świetnie oceniany do samego końca. Gdy Subianto ogłosił, że syn jego poprzednika będzie startował jako wiceprezydent, jego poparcie wystrzeliło. Wskoczył na rozpędzonego konia - mówi dr Bielawski.

Subianto postanowił także ocieplić swój wizerunek. Na jego koncie na TikToku są nagrania z kampanii prezydenckiej, gdzie 72-letni wówczas polityk tańczy w charakterystyczny sposób na scenie.

Jego strategią było ocieplenie wizerunku i przedstawienie go jako takiego sympatycznego, opiekuńczego starszego pana, który lubi tańczyć, który wszystkich weźmie w opiekę i o wszystkich zadba. To ocieplenie wizerunku i mistrzowskie wykorzystanie mediów społecznościowych, memów oraz sztucznej inteligencji, która generowała te grafiki, sprawiło, że w zasadzie Prabowo Subianto wygrał wybory dzięki młodzieży. Demokracja ma bardzo krótką pamięć. Młodzi wyborcy nie pamiętają końcówki lat 90. - ocenia dr Bielawski.

Po zwycięstwie Subianto w mediach pojawiały się pytania, czy Indonezja nie skręci zbytnio w stronę autorytaryzmu. Dr Bielawski uważa, że "demokratyczna erozja postępowała przez lata, a Prabowo Subianto tak naprawdę domyka ten proces". Już za czasów Widodo zaufanie do KPK (komisji ds. zwalczania korupcji – przyp. red.) spadło z 83,1% w 2017 roku do 72,7% w 2022 roku. Część urzędników poprzedniego prezydenta była zamieszana w proceder, a on sam ograniczył prawnie niezależność i uprawnienia KPK. Subianto z kolei wzmacnia swoją władzę poprzez lokowanie na różnych stanowiskach osób wojskowych.

Za czasów Suharto armia była dwufunkcyjna (tzw. dwifungsi). Czynni oficerowie mogli poza funkcjami wojskowymi jednocześnie pełnić funkcje cywilne na wysokich szczeblach władzy. Ta dwufunkcyjność została później zniesiona, na początku XXI wieku. Obecnie zakres ministerstw i biur, w których mogą oni zasiadać, został poszerzony - mówi ekspert.

Czy to oznacza, że Indonezja chyli się ku autokracji?

Byłbym ostrożny z oceną. Zwolennicy liberalnej demokracji na pewno będą podnosić alarm i trzeba to obserwować, ale wciąż procedury demokratyczne, jeżeli chodzi o wybieralność polityków, obowiązują. Nie jest tak, że Prabowo Subianto już teraz będzie dożywotnim prezydentem. Zobaczymy, co będzie później, bowiem w 2029 roku odbędą się kolejne wybory - mówi ekspert.

Rola Indonezji w świecie

O Indonezji zrobiło się głośno kilka tygodni temu. Władze tego państwa zapowiedziały, że wycofają się z Rady Pokoju, jeśli nie osiągnie ona porozumienia w sprawie Palestyny. Indonezja poinformowała także, że chce wysłać 8 tys. żołnierzy do Strefy Gazy w celu zabezpieczenia pomocy humanitarnej. W sobotę (7 marca) pojawiła się informacja, że Indonezja zawiesza członkostwo w inicjatywie Donalda Trumpa. Powodem jest atak USA i Izraela na Iran i pogorszenie sytuacji bezpieczeństwa w regionie. O decyzji władz państwa informował minister spraw zagranicznych Sugiono, ale ma on silne poparcie ze strony Subianto.

Nikogo takie podejście nie powinno dziwić, bowiem Indonezja jest największym krajem muzułmańskim na świecie - ma 270 mln mieszkańców, co czyni ją czwartym pod względem populacji krajem świata (86 proc. obywateli wyznaje islam). Stawianie warunków Radzie Pokoju pokazuje, że azjatyckie państwo czuje się pewnie na arenie międzynarodowej.

Indonezja na pewno ma wielkie ambicje, a także potencjał gospodarczy i demograficzny. Jest jednym z "azjatyckich tygrysów" - mówi dr Kornel Bielawski.

Jak dodaje, o zamiarach Indonezji dotyczących jej roli w nowej, wyłaniającej się architekturze świata świadczy dołączenie do grupy BRICS. Kraj odgrywa również wiodącą rolę w ASEAN - organizacji zrzeszającej kraje Azji Południowo-Wschodniej. Indonezja to rozległy kraj, w którego skład wchodzi 17 tys. wysp. Jest położona strategicznie - u jej wrót znajduje się słynna cieśnina Malakka, przez którą przepływa nawet 40 proc. światowego handlu. W relacjach z mocarstwami władze z Dżakarty starają się iść drogą środka.

Gdy władzę przejmował Suharto, mieliśmy dosyć mocny zwrot proamerykański. Amerykanie weszli w tę przestrzeń indonezyjską. W Indonezji obecny jest biznes zarówno amerykański, jak i chiński, więc ciężko mi sobie wyobrazić, żeby Prabowo Subianto dokonał jakiegoś radykalnego zwrotu. Stawiałbym na rozsądną równowagę - uważa ekspert.

Jak dodaje, Chiny na pewno są dla Indonezji wyzwaniem na Morzu Południowochińskim, jednak Indonezja w tych sporach stara się stabilizować i uspokajać sytuację. Na relacje z Pekinem cieniem kładzie się również przeszłość i losy mniejszości chińskiej na wyspie.

Rafał Strzelec, dziennikarz o2

Wybrane dla Ciebie
Armia Putina zadała cios. Nie żyje ukraiński dowódca
Armia Putina zadała cios. Nie żyje ukraiński dowódca
Centrum Katowic. Nagle je zauważył. Naliczył 7 sztuk
Centrum Katowic. Nagle je zauważył. Naliczył 7 sztuk
Nie żyje siódmy żołnierz z USA. Ujawniono jego nazwisko
Nie żyje siódmy żołnierz z USA. Ujawniono jego nazwisko
"Z godnością". Putin zwrócił się do Chameneia. Mocne zapewnienia
"Z godnością". Putin zwrócił się do Chameneia. Mocne zapewnienia
Przemysław Czarnek kandydatem na premiera. Oto co mówią jego sąsiedzi
Przemysław Czarnek kandydatem na premiera. Oto co mówią jego sąsiedzi
LOT wydłuża zawieszenie. Tutaj nie polecimy. Co najmniej do 28 marca
LOT wydłuża zawieszenie. Tutaj nie polecimy. Co najmniej do 28 marca
Kolejny pocisk zestrzelony. Turcja ostrzega Iran. "W trybie pilnym"
Kolejny pocisk zestrzelony. Turcja ostrzega Iran. "W trybie pilnym"
Okradli 105-letnią staruszkę. Wyrzuciła 45 tys. zł przez okno
Okradli 105-letnią staruszkę. Wyrzuciła 45 tys. zł przez okno
To nie fotomontaż. Były ich tysiące. Nagrane na polu
To nie fotomontaż. Były ich tysiące. Nagrane na polu
Znowu się zaczęło. Ręce opadają. Pokazali zdjęcia
Znowu się zaczęło. Ręce opadają. Pokazali zdjęcia
Tłumy w Teheranie. Nowy najwyższy przywódca Iranu obejmuje władzę
Tłumy w Teheranie. Nowy najwyższy przywódca Iranu obejmuje władzę
13-latka leżała na ławce w parku. Świadkowie wezwali pomoc
13-latka leżała na ławce w parku. Świadkowie wezwali pomoc