Stracił część czaszki. Tak potraktowali Rosjanie
Denis Domenko został ranny podczas walk na ukraińskim froncie w sierpniu 2025 roku. Choć Rosjanin odniósł poważne obrażenia, nie było dla niego żadnej taryfy ulgowej. Jak podaje kanał Astra, niedawno znów został wysłany do walki.
Rosjanie są bezwzględni, jeśli chodzi o traktowanie swoich żołnierzy. Historia, która opisuje kanał Astra, jest tego najlepszym dowodem.
Jak czytamy, 38-letni Denis Domenko, mieszkaniec obwodu rostowskiego, dobrowolnie podpisał kontrakt z Ministerstwem Obrony 14 lutego 2025 roku. Spędził na froncie kilka miesięcy - aż do sierpnia tego samego roku. Został wówczas ranny podczas walk. Odłamki po wybuchy raniły jego głowę, klatkę piersiową, kończyny, bark i prawą stopę. "W wyniku operacji stracił 27 mm kości czaszki, a odłamki wciąż znajdują się w jego głowie" - donosi Astra.
Tymczasem 4 listopada 2025 roku uznano go za osobę, która samowolnie opuściła jednostkę. Dom siostry Denisa nawiedziła grupa poszukiwawcza. Kobieta wskazała, że 38-latek jest w szpitalu, gdzie zmaga się z chorobą wrzodową. Co prawda zdjęto go z listy poszukiwanych, jednak stwierdzono, że ma ograniczoną zdolność do służby.
5 marca 2026 roku do jednostki, w której służył Domenko, wysłano nakaz wysłania 38-latka na komisję wojskową. Minął tydzień i wojskowego zabrano z rezerwy jednostki i skierowano do Awdijiwki. Żołnierzowi przekazano, że "przejdzie komisję wojskową w zadaniu bojowym". Z ostatniej informacji podanej przez Astrę wynika, że 15 marca zapowiedziano powrót 38-latka na linię frontu.