Straszne, jak zginęły dzieci. "Rażąca bezmyślność". Alarm w Niemczech
Tragiczne wypadki podczas kuligów w Niemczech i Austrii wstrząsnęły opinią publiczną. W wyniku lekkomyślnych zabaw i nieszczęśliwych zdarzeń życie straciło dwoje dzieci. Eksperci ostrzegają i przypominają, jak wielkie ryzyko niosą kuligi.
Do tragicznego zdarzenia w ostatnich dniach doszło w miejscowości Kuchelmiss (Meklemburgia-Pomorze Przednie). 37-letni kierowca Mercedesa Vito ciągnął troje dzieci na sankach przyczepionych do haka holowniczego pojazdu. Podczas manewru na śniegu mężczyzna stracił panowanie nad autem, co doprowadziło do zderzenia sanek ze stosem drewna leżącym przy drodze. 11-letni chłopiec zginął na miejscu, natomiast dwoje pozostałych dzieci w wieku 11 i 13 lat odniosło lekkie obrażenia.
"Bild" dotarł do opinii ekspertów w tej sprawie. Arndt Kempgens, prawnik specjalizujący się w prawie ruchu drogowego, określił zdarzenie mianem "tragedii i rażącej bezmyślności". Kierowcy grozi do pięciu lat więzienia za nieumyślne spowodowanie śmierci oraz wieloletni zakaz prowadzenia pojazdów.
Elena Marcus-Engelhardt z klubu ACE podkreśliła, że ciągnięcie osób na sankach za samochodem jest surowo zabronione i stanowi rażące naruszenie przepisów.
Spadła z 16 metrów
Kolejny dramat rozegrał się w austriackim ośrodku narciarskim Rauris podczas obozu szkolnego. Dwie 13-letnie uczennice z Monachium wypadły z trasy i uderzyły w drzewo. Jedna z dziewczynek spadła 16 metrów w dół po stromym zboczu. Mimo że obie miały na sobie kaski, jedna z nich zmarła w klinice w Salzburgu w wyniku odniesionych obrażeń. Druga nastolatka znajduje się w stanie stabilnym.
Jak podaje "Bild", statystyki Austriackiej Rady Bezpieczeństwa Alpejskiego wskazują, że w samej Austrii rocznie dochodzi do około 280 wypadków na sankach. W latach 2015–2024 każdego roku życie w ten sposób traciły średnio dwie osoby.
Dane pokazują również, że to dorośli i mężczyźni najczęściej ulegają urazom podczas tej formy zimowej aktywności.