Strażacy kryli dowódcę. Po czterech latach zapadł wyrok

Po czterech latach od tragicznego wypadku, w wyniku którego zmarł młody strażak, zapadł wyrok dla ówczesnego komendanta PSP w Kętrzynie. Sąd uznał, że sprzęt do ćwiczeń na jakim zginął Maciej Ciunowicz, nie był użyty zgodnie z przeznaczeniem. Wcześniej sprawę tuszowali pracownicy jednostki.

 Strażacy kryli dowódcę. Po czterech latach zapadł wyrok
Źródło zdjęć: © PAP, gov.pl

Osiem miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata za przekroczenie swoich uprawnień usłyszał Szymon S. w Sądzie Rejonowym w Kętrzynie. Mężczyzna w 2018 roku odpowiadał za przebieg ćwiczeń młodych adeptów pożarnictwa. To podczas tego treningu zginął 23-letni Maciej Ciunowski, który służbę w jednostce rozpoczął zaledwie kilka miesięcy wcześniej. Sprawę pod presją jego i innych zwierzchników kętrzyńskiej jednostki tuszowali inni strażacy.

Jak ustalili śledczy, w trakcie ćwiczeń, młodzi strażacy skakali na wypełniony powietrzem "skokochron" z wysokości pięciu metrów. Zgodnie z przepisami, taka praktyka na tym etapie jest zabroniona, a ćwiczenia miały ograniczać się jedynie do składania i rozkładania wypełnionej powietrzem poduszki.

W wyniku skoku Maciej doznał wylewu i pęknięć czaszki. Nie udało się go uratować. Okoliczności w jakich doszło do wypadku tuszowali jednak obecni na ćwiczeniach strażacy. Bali się zeznawać ze względu na naciski "z góry".

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

USA. Strażacy jechali na interwencję. Sami potrzebowali pomocy

Pięciu strażaków zostało oskarżonych o składanie fałszywych zeznań. W 2021 roku zapadł też wyrok dla mł. kpt. Marcina L., który dowodził ćwiczeniami. Mężczyzna został wówczas wydalony ze służby. Ale pełniącemu w 2018 roku obowiązki komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Kętrzynie Szymonowi S. wciąż udawało się unikać odpowiedzialności. Aż do dzisiaj. Wyrok w tej sprawie, tak komentował Adam Barczak, rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Olsztynie.

Zawód strażaka to zawód zaufania społecznego. Komendant był autorytetem dla strażaków zeznających w sprawie, cieszył się ich zaufaniem i poważaniem, ale swoją bardzo dobrą opinię zaprzepaścił, nadużył swojego stanowiska, postępując karygodnie.

Wyrok nie jest prawomocny.

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie