"Szaleństwo". Niemiec jeździ do Polski. Teraz się odpalił
Stefan Peter, dziennikarz bz-berlin.de, nie ukrywa, że lubi podróżować do Polski. Niemiec jednocześnie zaznacza, że jego pragnienie wyjazdów do naszego kraju jest "regularnie tłumione przez Deutsche Bahn".
"Lubię być w Polsce. Miasta są nie tylko pięknie odnowione, ale też czystsze i bezpieczniejsze niż tutaj, w Niemczech" - czytamy już na wstępie artykułu Stefana Petera. Niemiecki dziennikarz w tytule sygnalizuje natomiast, że "podróże pociągiem do Polski to szaleństwo kolejowe".
Podróż do Warszawy trwa nieco ponad pięć godzin - dlatego podróż samolotem (godzina drogi) jest rozsądną alternatywą, nawet jeśli wliczymy czas podróży i oczekiwania na lotnisku - spostrzega trochę niżej.
Później zauważa, że Szczecin znajduje się około 150 km od Berlina, a podróż samochodem zajmuje od 1,5 do 2 godzin, w zależności od natężenia ruchu. Dziennikarz wskazuje, że pociągiem zazwyczaj trwa około dwa razy dłużej.
Obecna sytuacja jest szczególnie trudna: nie ma regionalnych pociągów ekspresowych (RE) do Szczecina z Dworca Centralnego w Berlinie ani Gesundbrunnen. Zamiast tego pasażerowie muszą wsiąść do S-Bahnu do Bernau, a następnie przesiąść się na trzy różne pociągi RE (z przesiadką w Angermünde i Pasewalk). To najwygodniejsza opcja. Zazwyczaj kursują autobusy zastępcze - pisze.
Będzie szybciej. O 20 minut
Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy? Dziennikarz cytuje rzecznika kolei, który podkreśla, że chodzi o "nieuniknione prace związane z wymianą torów na linii między Gesundbrunnen a Blankenburgiem". - Prace budowlane potrwają do 12 czerwca 2026 roku - dodaje.
Peter informuje też, że póki co władze niemieckich kolei przekazały, że od 2026 r. podróże do Polski mają trwać o 20 minut krócej.