Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego może oznaczać koniec opłat miejscowych w Zakopanem. Sprawa rozpoczęła się, gdy Patryk Białas, radny z Katowic, zakwestionował legalność pobierania opłat przez miasto.
Jak czytamy w "Super Expressie", opłata miejscowa, wynosząca 2 zł za każdą rozpoczętą dobę pobytu, była pobierana od 2013 r. Pomimo wcześniejszego wyroku z 2018 r., który wskazywał na zanieczyszczenie powietrza jako przeszkodę w pobieraniu opłat, praktyka ta była kontynuowana.
Władze Zakopanego argumentowały, że środki z opłat są przeznaczane na poprawę infrastruktury turystycznej i działania proekologiczne. Jednak Białas podkreślał brak podstawy prawnej do ich pobierania.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Wodny labirynt w polskim mieście. Świnoujście z lotu ptaka
Kilka lat temu zauważyłem, że coś tu nie gra: Zakopane pobierało opłatę miejscową od turystów bez podstawy prawnej. Postanowiłem to sprawdzić i złożyłem skargę -tłumaczył radny.
Decyzja sądu oznacza, że turyści mogą uniknąć dodatkowych kosztów, a hotelarze nie będą musieli pobierać opłat w imieniu miasta.
Co to oznacza w praktyce? Turyści w Zakopanem nie zapłacą opłaty miejscowej, czyli rodzina na tygodniowym urlopie oszczędzi kilkadziesiąt złotych. Hotelarze odetchną, ponieważ koniec z pobieraniem opłat w imieniu miasta i tłumaczeniem się przed gośćmi - wyjaśniał Białas.
Radny podkreślał, że jego działania nie były motywowane kwotą, ale zasadą legalności opłat.
Prawo musi być jasne, a władza przejrzysta. Bez tego trudno mówić o zaufaniu do państwa. To nie była walka o parę złotych, tylko o zasadę: opłaty i podatki muszą być legalne - napisał na Facebooku.
Co zrobi miasto Zakopane?
Jak czytamy, choć wyrok sądu jest jednoznaczny, władze Zakopanego nie zamierzają rezygnować z tego źródła dochodu. Sprawa może więc jeszcze się rozwijać, a dalsze kroki będą bacznie obserwowane.
W Zakopanem nie brakuje dziś luksusowych apartamentów, willi z prywatnymi basenami, czy hoteli z ofertą spa, które odpowiadają wymaganiom bardziej zamożnych podróżnych.
Lokalni restauratorzy i usługodawcy dostosowują swoją ofertę, do potrzeb tej grupy turystów. Coraz częściej w menu można znaleźć potrawy halal (żywność dozwolona przez prawo islamskie), a personel mówi po angielsku lub nawet arabsku.